z bloga znanego grafika
A więc pewnego pięknego, słonecznego dnia w tej samej firmie wpada klientka, z rozwianym włosem, dostarczyć zgodnie z umową materiały w formie elektronicznej, wali na stół z ryzę papieru zapisaną ręcznie, jakieś notatki, wycinki ...
*grafik*: Proszę Pani, ale te materiały wg. umowy powinny być dostarczone 2 tygodnie temu i w formie ELEKTRONICZNEJ.
*klientka*: To znaczy że ja mam je napisać w komputerze i przynieść?
*grafik*: Dokładnie tak.
Kobity nie ma ze 2 tygodnie, w końcu wpada zaganiana jak zwykle i trzask ryzę papieru wydruków na biurko ...
*grafik*: Co to jest?
*klientka*: Materiały!
*grafik*: Ale miały być w formie elektronicznej ...
*klientka*: Są, przepisałem na komputerze, wydrukowałam i oto one.
*grafik*: Ale "forma elektroniczna" to znaczy "plik", który ja teraz mógłbym otworzyć na swoim komputerze. Proszę ten plik z którego pani to wydrukowała zapisać nawet na dyskietkę i przynieść go nam.
*klientka*: ale ja nic nie zapisywałam, wydrukowałam i zamknęłam komputer ...
