Matma. Mój najukochańszy przedmiot. Przede wszystkim dzięki srogiej, ale z powalającymi tekstami, nauczycielce.
Wszyscy siedzą w ławkach. Cisza. Za oknem chodzą chłopy i sprzedają kartofle, i dzwonią dzwoneczkiem. A na to taki jeden się wyrywa i takim dużym basem krzyczy:
- Zieeeemniaaki!
Klasa w rechot, pani patrzy na niego z politowaniem i w końcu mówi:
- To twoja przyszłość.
xD Normalnie się popłakałam xD
