Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Kumpel doładował kasę na telefonie, więc dla jaj zaczęliśmy dzwonić do ludzi. Dzwonimy pod pierwszy lepszy numer i czekamy. Odebrała jakaś facetka.
Kumpel - Szczęść Boże tu ksiądz Stasiak z Radia Maryja. Czy chciała by Pani odmówić z nami popołudniową modlitwę?
Babka w słuchawce (słychać, że młoda) -Teraz czy będę musiała dzwonić później??
K - yyy.. Nie wystarczy że odmówi Pani teraz jedną Zdrowaś Mario. Jesteśmy na antenie..
Myślimy już się połapała i lipa z kawału.... a tu nagle w słuchawce słychać babkę..
- Zdrowaś Mario ... (itd.)
Padliśmy na ziemie i podawaliśmy sobie telefon śmiejąc się przez 10 minut.......

Jechałem wczoraj TLK i siedziałem na korytarzu obok przedziału dla matki z dzieckiem. W przedziale podróżowała młodziutka mama z synkiem więc co jakiś czas zerkałem pooglądać jak się bawią. W pewnym momencie widzę że laska przewija młodego, a żeby był spokojny dostał jakieś słodycze do jedzenia. Kiedy wytarła mu dupsko i założyła nową pieluchę, uśmiechnięty młody zaczął oblizywać paluchy. Pełna dumy mama pokazała mu dla przykładu jak się dokładnie oblizuje palce... Sądząc po skrzywionej minie smak palców szybko przypomniał jej że przed chwilą wycierała gówienko...

Autentyk usłyszany od koleżanki...

Sytuacja miała miejsce w autobusie miejskim. Dziewczyna, wyglądająca na niezbyt rozgarniętą siedzi razem ze swoim chłopakiem, ewidentnym bywalcem siłowni.
[D]: (patrząc rozanielonym wzrokiem) Misiu, jakie Ty masz duże mięśnie. ale Ty jesteś silny.
[Ch]: No... jakbym Ci wyjebał to byś nie wstała!

Reakcja koleżanki nie wymaga komentarza...:)

Moja historia mogła się zakończyć tragicznie, na szczęście zakończyła się tylko karą dyscyplinarną w postaci nagany z wpisem do akt.

Był to 30 grudnia, ostatni dzień w pracy w roku (Sylwester wypadał w sobotę). Atmosfera już dość luźna, a ponieważ prezes lubił efekciarstwo, więc była zgoda że załoga może sobie postrzelać fajerwerkami na koniec pracy. No i o 14:00 był w sali konferencyjnej poczęstunek - szampan, jakieś ciastka a o 15:00 miało być strzelanie i do chaty. Miałem w kieszeni spodni hukowy fajerwerk, ten z trupią czaszką i napisem "ACHTUNG!, gruby jak spory ogór. Strzela to mocno jak samsk**wysyn a zapala się przez potarcie zaryski, jak przy zapałce. O 14:50 poczułem nagłe parcie na stolec (prawdopodobniemieszanka ptysiów i szampana). Poszedłem dość szybko do WC i zastałem tam dobrego kolegę z działu handlowego, który przed pisuarem przygotowywał się do lania. Pozdrowiłem go zdawkowo, powiedziałem żartem żeby lepiej szybko skończył bo zaraz mi dupsko eksploduje i wszedłem do kabiny.

Niestety, podczas zdejmowania spodni zaszedł mało prawdopodobny zbieg okoliczności. W kieszeni oprócz ACHTUNGA miałem też długopis, kluczyki do auta i pudełko zapałek. Prawdopodobnie podczas gwałtownego ruchu zdejmowania zaryska pudełka potarła o czubek fajerwerka... W każdym razie w momencie gdy moja kupa wleciała do bieluści ustępu poczułem gorąco w kieszeni i zobaczyłem smużkę dymu. Zdążyłem pomyśleć "o kurva!" i w panice wyjąłem dymiący fajerwerk ze spodni i wrzuciłem do kibla, licząc że woda ugasi reakcję. Miałem jednak widocznie pewne instynktowne obawy, gdyż zatrzasnąłem klapę i wlazłem na nią, podkurczając nogi. Tymczasem wewnątrz muszli fajerwerk prawdopodobnie (tu muszę zdać się na hipotezy) utrzymał się na powierzchni wody, gdyż utknął na wydalonej chwilę wcześniej kupie. Po mniej więcej dwóch sekundach nastąpiła straszliwa detonacja. Kibel rozpadł się na trzy części a woda i ekskrementy szerokim strumieniem rozlały się po całym pomieszczeniu. Wyszedłem z kabiny, cały mokry i częściowo ogówniony.

Kolega, który akurat mył ręce nad umywalką, stał jak słup soli i przez dłuższą chwilę nic nie mówił, stał tak tylko z otwartymi ustami. Wreszcie wydukał: "Stary, co ty żeś zjadł?"
Zaraz potem zlecieli się inni... Wstydu się najadłem co niemiara... Wytłumaczyłem prezesowi jak było i w sumie najpierw się obśmiał a potem wlepił mi naganę, chociaż cała sprawa była po prostu nieprawdopodobnym pechem

Shaquille O'Neal, gwiazda NBA zapytany, czy podczas swojej wycieczki do Grecji miał okazję zwiedzić Partenon: "Przykro mi, ale nie jestem w stanie spamiętać nazw wszystkich klubów, w których byłem."

Bono, lider zespołu muzycznego U2, zapytany, czy nie chciałby kandydować na prezydenta USA: "Nie mam zamiaru ubiegać się o fotel prezydencki. Nie chcę się przeprowadzać do mniejszego domu."

Kuzyn mój w dzień praktycznego egzaminu z prawka miał straszną tremę. I na miejscu, zamiast czegoś tam, włączył wycieraczki. Egzaminator z miną Ha-zaraz-g-obleje-a-potem-pojde-na-piwo spytał:
- A co pan robi?
Na to ten udanie wybrnął z sytuacji:
- Jak to co? Wycieraczki sprawdzam! Trzeba być przezornym, nie?
Zdał! :D

Dochodzę na przystanek i czekam na tramwaj. Obok mnie dwóch małolatów - tak mniej więcej w wieku 15 lat. Jeden mówi do drugiego:
- A wiesz, że nowa Nokia będzie ma wyświetlacz z 16 milionami kolorów?
- O kurw... To ja nawet tylu nie znam!

Miesiąc temu mamusia moja stwierdziła, że nie widziała jeszcze grubej Japonki(Chodzi ofc. o kobitę ;)). Słyszałem to ja, i mój 13 - letni brat.

Dzisiaj, brachol wykazał się GIGA mózgiem.
- Mamo, widziałem grubą Japonkę! - krzyknął ze swego pokoju.
- Tak, a gdzie? - spytała mama
- W pornolu! - odparł brat, zanim ugryzł się w język.

Dzięki Bogu zdołałem rzucić się na łóżko i zakryć twarz poduszką, gdyż śmiałem się chyba 10 minut :D

Lata 90, stoję sobie w sklepie muzycznym, oglądam kasety...

Wchodzi gość i pyta (cytuję):
"Czy jest kaseta zespołu ac piorun dc"?

Do dziś gdy widzę nazwę tej kapeli przypomina mi się ta sytuacja :)