Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Na lekcji:
- Jakich znacie bogów greckich?
- Zeus, Homer....

Matematyk pyta ucznia:
- Ty piszesz lewą ręką?
Uczeń: - Tak.
Matematyk: - I nikt Cię nie oduczył w porę?
Uczeń: - Nie można oduczać, bo to może dziecku zaszkodzić.
Matematyk: - No właśnie widzę jak Ci zaszkodziło.

Wracając do domu szłam obok matki z ok 3-4 letnim dzieckiem i słyszę taką rozmowę:
- Mamo a jaką mamy porę roku - pyta dziecko
- Zima - odpowiada matka
- A jaka pora roku jest po Zimie? Lato? - znowu pyta dziecko
- Nie kochanie po Zimie jest jesień - udziela odpowiedzi matka....:)

Pewna rozmowa:
- Ej, skoro Jakub I mianował swoich kochanków na urzędników, to jakim cudem doczekał się syna?
- Ch*j wie.
- No, jego na pewno.

Jadę samochodem w okolicach zakopanego, zimno, jak cholera grubo poniżej zera, CB włączone, 19 kanał. Nagle słyszę pytanie:
[1]Koledzy, nie wiecie może czy nie stoją gdzieś tutaj jakieś dziewczynki ?
[2]Ta pewnie. Żeby sobie kurwy dupy odmrozily ?
[3]Może zimne lubi.

Zjechałem na pobocze. Nie mogłem wytrzymać ;]

To było już jakiś czas temu. Do mnie i mojej koleżanki przyczepił się pewien koleś. Strasznie irytujący był. Opowiadał o swoich wyczynach i podbojach, coraz bardziej niestworzone historie. Jedna kończyła się tak, że chciał uderzyć jakiegoś faceta (nie pamiętam o co już chodziło), ale ten zrobił unik. Wszystko spoko tylko za tym facetem stała jakaś dziewczyna i to ona oberwała... Ja i koleżanka wymieniłyśmy znaczące spojrzenia. [Koleś] Ale to było niechcący!
[Ja] Niechcący to można dziewkę z czworaków zbrzuchacić!
Kolesia zatkało i miałyśmy spokój :D

Nauczycielka na lekcji historii pyta sie kolegi.
Nauczycielka: Co zrobil Jean Jacques Rousseau?
Kolega: Eee... Ugotował pierwszu rosół

Ostatnio jadąc w autobusie przypadkowo zostałem świadkiem takiej oto rozmowy telefonicznej, prawie jak z filmu "Matrix-Rewolucje". Koleś musiał włączyć na głośnomówiące, bo było wyraźnie słychać rozmówcę po drugiej stronie:

(On): Speak!
(Ona): Kochanie, na obiad zrobie te żeberka, które wczoraj dostaliśmy od twojej mamy.
(On): And If you fail?
(Ona): I won't.

Koniec rozmowy.

Stoję sobie ostatnio spokojnie w kolejce do kasy w Carrefourze. Stoję sobie... stoję... Nagle zauważam przy drugiej kasie, wpatrzona we mnie i uśmiechająca się do mnie blondynę. Ale jaką blondynę!!! Mówię Wam!!! Karaiby, słońce, plaza, Bacardi! Ostatnio ładne dziewczyny się do mnie tak uśmiechały, gdy przytaszczyłem do akademika, na drugi dzień po imprezie, skrzynkę zimnego piwa. Ale to było 10 lat temu... Ta jednak uśmiechała się do mnie przyjaźnie nawet bez piwa. Jakaś taka znajoma mi się przez chwile wydała ale nie moglem sobie przypomnieć skąd... Pewnie podobna do jakiejś aktorki... Powoli budził się we mnie głęboko uśpiony instynkt łowcy. Mieszanka adrenaliny i testosteronu wypełniały mój organizm. To one kazały mi bez zastanowienia zapytać:
- Przepraszam, czy my się skądś nie znamy?
Wypadło nawet nieźle. Lala połknęła haczyk. Jej reakcja była szybka, uśmiech bez zmian:
- Nie jestem pewna, ale chyba jest pan ojcem jednego z moich dzieci...
Mówi się, ze ludzki umysł potrafi w sytuacjach ekstremalnych pracować nie gorzej od komputera. Mój był w tej sekundzie w stanie konkurować z najlepszymi. Po chwili miałem wydruk. Zawsze używam gumek. Zdrada małżeńska jest już sama w sobie wydarzeniem szargającym nerwy szanującego się mężczyzny. Po co ja jeszcze dodatkowo komplikować? Mój komputer pokładowy przypomniał mi tylko trzy przypadki, które były odstępstwem od tej zasady. Koleżanka z pracy, na szczęście tak brzydka, że sama jej twarz była najlepszym zabezpieczeniem. Koleżanka żony z pracy, na szczęście po takim alkoholu, że mi nie do końca ... tego...
Jest!!! Pozostała tylko jedna możliwość. Kiedy mogłem sobie "strzelić" dzidziucha na boku. Nie omieszkałem podzielić się tą radosna nowina z matka "mojego" nieślubnego dziecka i setką kupujących przy okazji:
- Już wiem!!! Pani musi być tą stripteaserka, którą moi koledzy zamówili na mój wieczór kawalerski przed 8-ma laty!!! Pamiętam, że za niewielką dodatkową opłatą zgodziła się pani wtedy robić TO ze mną na stole, w jadalni, na oczach moich klaszczących kolegów i tak się pani przy tym rozochociła, że na koniec, za darmo zrobiła im pani wszystkim po lodziku!!!
Zaległa całkowita cisza. Nawet kasjerki przestały pracować. Wszyscy wpatrywali się na przemian we mnie i w czerwieniejącą się coraz bardziej ślicznotkę. Kiedy osiągnęła kolor znany w kręgach muzycznych jako "Deep Purple" wysyczała przez śliczne usteczka:
- Pan sie myli! - karaiby zastapiła Arktyka - Jestem wychowawczynią pana syna w 2b...

Wycieczka szkolna, razem ze znajomymi wymyśliliśmy, że będziemy dzwonić do przypadkowych ludzi i robić sobie z nich żarty. [Z]najoma dzwoni, jak się okazało przypadkowego [F]aceta.
Z: Przepraszam, ja w sprawie zakupu świni.
F (trochę zmieszanym, ale bardzo poważnym głosem): Ale ja mam tylko traktor...