To było już jakiś czas temu. Do mnie i mojej koleżanki przyczepił się pewien koleś. Strasznie irytujący był. Opowiadał o swoich wyczynach i podbojach, coraz bardziej niestworzone historie. Jedna kończyła się tak, że chciał uderzyć jakiegoś faceta (nie pamiętam o co już chodziło), ale ten zrobił unik. Wszystko spoko tylko za tym facetem stała jakaś dziewczyna i to ona oberwała... Ja i koleżanka wymieniłyśmy znaczące spojrzenia. [Koleś] Ale to było niechcący!
[Ja] Niechcący to można dziewkę z czworaków zbrzuchacić!
Kolesia zatkało i miałyśmy spokój :D
