Autentyki - humor i rozrywka

Dzieciństwo

Teksty naszych pociech, czyli co robią, jak się zachowują. Czasem ich "przedstawienia" potrafią wprawić w osłupienie niejednego. Czyli beztroskie życie maluchów

Subskrybuj RSS dla kategorii Dzieciństwo.

Wszystkie teksty w kategorii "Dzieciństwo": 304

Pewnego razu pojechaliśmy w objazd po rodzinie mieszkającej ok. 40 km od nas. Jest tam pewien wujek który lubi się całować na przywitanie ze wszystkimi i to nie w policzek ale konkretnie w usta. A wąsiska ma tak wielkie że przesłaniają mu pół twarzy. Mała ( 5l.) nie lubi go zbytnio, bo na dodatek ma taki rubaszny humor i ściska biedne dzieciaki jakby chciał żebra im połamać.
Wchodzimy do ich domu, witamy się ze wszystkimi i przychodzi kolej na tego nieszczęsnego wujka, który mówi do małej:
-No chodź do wujka!
-Niee- mała uczepiła się mojej nogawki i nie chce się ruszyć nawet.
-No chodź przywitać się!
-Nieee- stoi i próbuje się schować za nami.
Sytuacja robi się już lekko krępująca, więc próbuję ją namówić żeby poszła, że wujek jej nic nie zrobi itp. ale jak się uparła to nic jej nie ruszało.
Wujek podejmuje kolejną próbę:
-No chodź do mnie to dam ci czekoladę.
Na co mała już wkurzona:
-Spieldalaj!

Pewnego dnia poszłam z moją bratanicą (10 lat) i bratankiem ( 7 lat) na wystawę rybek akwariowych. Przeróżne były tam okazy i te kolorowe i te mniej, były też piranie, które pewna pracownica karmiła ku uciesze ludzi zgromadzonych wokół. Ogólnie cała wystawa zajmowała parę pokoi. W jednym z nich ustawione były akwaria, które na pierwszy rzut oka wydawały się być puste, ale jeśli się zbliżyło dostatecznie blisko można było zauważyć takie malutkie "coś", wielkości może mrówek, chodzące po dnie. Stoimy tak z maluchami nad tym i ja zastanawiam się na głos:
- Ciekawe co to jest?
Na to bratanica szybko rzuca:
- Nie wiem, jakieś chu*ostwo.
Zaskoczona udaję oburzenie mówiąc:
-Ależ tak nie można mówić!
A mały wtrącając się do naszej rozmowy rzuca tekstem:
-No właśnie Pati, nie mów tak brzydko bo ci Bozia język upier**li.

Idę se po pewnym supermarkecie i patrze a w wózku-samochodzie dla dzieci siedzi 3-latek. Gdy rodzice stanęli nagle dzieciak rąbnął głową w kierownicę, która się skrzywiła. Dzieciak w nagłej niemającej powodu żądzy demolki, zaczyna gryźć najpierw kierownice, a potem szarpać za nią wykrzykując:
- No a ja kułwa mówiłem! Tłumaciłem tysiąc jazi! Weź kułwa diźa!
Wszyscy wkoło w brecht, ale to jeszcze nic! Bękart ponownie z żądzą demolki w oczach zaczyna szarpać kierownice i rzucać się w furce:). Wreszcie nadwyrężone skrzywieniem kółko urywa się a dzieciak:
-Ja piejdyje! Ale ujwał!

Jak wpadłem w brecht to aż się musiałem podeprzeć. Niestety podparłem się o jego "rajdówkę", a ten jak mi nie przypie***lił mi kierownicą w jaja.
Padłem a on do mnie:
-Waja od mojego bojidu!

Moja mama jest nauczycielką w podstawówce. Pewnego razu na lekcji zapytała piątą czy szóstą klasę:
- Czym się różni baran od owcy?
Było to pytanie mniej więcej związane z tematem, które wydawało by się banalne, ale napotkało nieco zagubiony wzrok dzieci. To moja mama zaczęła pytać po kolei imionami, ale nikt nie wiedział. W końcu z pewną dozą nieśmiałości zgłosił się jakiś chłopczyk:
- Baran to jest... chłopak?

W następnej klasie, z którą mama miała lekcje, opowiadała o tych, którzy nie znali odpowiedzi na powyższe pytanie. Oczywiście klasa w śmiech, a mama nagle zapytała chłopca śmiejącego się najgłośniej:
- Paweł, a czym się różni baran od owcy?
Z nieco spanikowanym wyrazem twarzy i z wahaniem odpowiedział:
- Baran jest bardziej... puchaty?

Gdy byłem mały, matka przy rodzinnym obiadku opowiedziała mi taką oto historię.
Mianowicie wychodząc z jakiegoś gmachu wpadła na faceta z UPS.Matka powiedziała:
-ups!
A on na to:
-Dokładnie tak!

Pamiętam to jeszcze jak dziś. To była II klasa podstawówki. Ówczesna nuczycielka co miała z nami zajęcia mówi nam o tym co to jest morze, że pływają w nim rybki itd. W pewnym momencie z ciekawości pyta nas wszystkich
- Powiedzcie dzieci dalczego woda w morzu jest słona?

Na to jeden z moich kolegów:
- Bo ryby sikają i dlatego jest słona :D

Ehhhhh te czasy :D

Gdy miałem ok 3 lata pojechalismy do dziadków na wieś.
I ja mądry do dziadka: Dziadku a ty jesteś tatą mojego taty??
- Tak
- A jak był mały i niegrzeczny to go biłeś??
Dziadek zdziwiony: Nooo tak.
Tak samo rozmawiałem z babcią. Później podczas obiadu siadłem tacie na kolana i mówię:
- Tato a ty bądź grzeczny bo jak nie to ci babcia z dziadkiem wpie***ą.

Wizyta u syna chrzestnego, mały ma pięć lat. Pokazał mi kartkę z życzeniami urodzinowymi, na niej standardowo jakaś treść.... Ja zaciekawiony mówię do niego:
- A co tu jest napisane????
On:
- A co?: nie widzisz ????

Akcja usłyszana u znajomych.

Pani w przedszkolu pytała dzieci, co ostatnio jadły na obiad. Na co córka znajomych:
- Golonkę.... ze stemplem i włosami.... :)

Dziecięciem będąc, szedłem z moim kochanym, będącym trochę "Okrągłym" tatusiem w supermarkecie. Na środku sklepu przypomniałem sobie jedną sytuację, i na cały głos wypalam do tatka:
- Tato, a cy to plawda ze jak byłeś mały, to babcia mówiła na ciebie bambalyla?
Sklep w śmiech, a ja z tatą szybko opuściłem ten market :D