Idę se po pewnym supermarkecie i patrze a w wózku-samochodzie dla dzieci siedzi 3-latek. Gdy rodzice stanęli nagle dzieciak rąbnął głową w kierownicę, która się skrzywiła. Dzieciak w nagłej niemającej powodu żądzy demolki, zaczyna gryźć najpierw kierownice, a potem szarpać za nią wykrzykując:
- No a ja kułwa mówiłem! Tłumaciłem tysiąc jazi! Weź kułwa diźa!
Wszyscy wkoło w brecht, ale to jeszcze nic! Bękart ponownie z żądzą demolki w oczach zaczyna szarpać kierownice i rzucać się w furce:). Wreszcie nadwyrężone skrzywieniem kółko urywa się a dzieciak:
-Ja piejdyje! Ale ujwał!
Jak wpadłem w brecht to aż się musiałem podeprzeć. Niestety podparłem się o jego "rajdówkę", a ten jak mi nie przypie***lił mi kierownicą w jaja.
Padłem a on do mnie:
-Waja od mojego bojidu!
