Autentyki - humor i rozrywka

Alkoholowe

W tej kategorii znajdziesz teksty związane z imprezami, efektem dnia następnego i akcjami podczas "odlotu". Tutaj powiedzenie "Polak potrafi" nabiera całkiem nowego znaczenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Alkoholowe.

Wszystkie teksty w kategorii "Alkoholowe": 236

Z imprezy:
- Postawisz piwo?
- A co, przewróciło się? ;-)

Był pewien majowy, późny wieczór. Wraz z kumplami w pobliskim lesie zrobiliśmy sobie tak zwaną "libację alkoholową", którą uwieńczyć miało wspólne pójście do najbliższego spożywczaka po coś do jedzenia. Co chwila z kumplami na zmianę mówiliśmy sobie:
- No szybciej, trzeba kupić coś do jedzenia.
- Coś do żarcia, jaki jestem głodny - dodawał ktoś co jakiś czas.
W końcu po długiej wędrówce znaleźliśmy się przed upragnionym sklepem. Ja, wraz z jednym z kumpli, po szybkiej zbiórce pieniędzy, weszliśmy do sklepu i czym prędzej zabraliśmy się do oglądania artykułów spożywczych. Popatrzeliśmy jeszcze chwilę, po czym rzekłem do kumpla:
- Idź coś tam kup bo ja nie mam siły nawet patrzeć na te rzeczy. Tylko pamiętaj, coś do jedzenia!
- Ok - i poszedł.
Gdy zbliżył się do kasy wciąż przekonany o tym, iż ma zamiar kupić coś do jedzenia, nagle rzekł do ekspedientki.
- Dwa wina i snickers'a proszę.
Do dziś nie mogę zrozumieć, jak działa siła podświadomości.

Jakiś czas temu stałem w osiedlowym sklepie w kolejce, a przede mną stał facet, który ściszonym głosem mówi do ekspedientki:
- Kochana, ja to winko poproszę.
Ekspedientka sie pyta:
- A które?
- No to, co tam stoi... mówi facet i zamaszystym ruchem pokazuje, o które winko mu chodzi. Ruch jego ręki był jednak tak zamaszysty, że ani ja, stojący zaraz za nim, ani ekspedientka nie mieliśmy pojęcia, o które winko gościowi chodzi. Ekspedientka drąży więc temat, pokazując jedną z butelek na półce (z grupy win stołowych po 12-15 zł):
- To?
- Nie, nie to obok...
- To? - Mówi sprzedawczyni, pokazując już winka z o wiele niższego pułapu cenowego.
- Nie, to niżej...
- To??? - Ekspedientka już wyraźnie poirytowana, a za mną w tym czasie w kolejkę doszło parę osób, tak jak ja rozbawionych sytuacją.
- Nie, to obok...
- To?
- Tak, to!
Ekspedientka, rozeźlona już na maksa mówi do gościa:
- No to mów pan, że chcesz pan zwykłe wino....
a koleś:
- Nie, nie zwykłe...
A sprzedawczyni głośno i dobitnie:
- No to masz pan niezwykłe wino za 3,60!!!
Turlaliśmy sie ze śmiechu, ja, klienci, gość od niezwykłego winka i ekspedientka, której po tych słowach natychmiast przeszła złość.

Brat mój jest w wojsku kierowcą. Niedawno dostali rozkaz, żeby pojechać gdzieśtam, na jakieś ćwiczenia, czy coś. Jak już się skończyło, to wszyscy się pochlali, tylko mój brat, biedaczek, nie mógł, bo z rana mieli wracać do jednostki, a on miał ich wszystkich ciężarówką zawieźć. Nie mniej jednak siedział z chłopakami do późna. Rano, przed wyjazdem brat wyglądał nieco "wczorajszy", z powodu niewyspania. Podchodzi do niego kapitan z alkomatem i każe mu dmuchać.
Brat dmuchnął - i nic. Zero.
- Jeszcze raz! - mówi kapitan.
Dmuchnął, nawet trzy razy. I dalej nic.
- Cholera, chyba zepsuty. - mówi kapitan - Dawaj!
Wziął od brata alkomat i dmuchnął.
- Nie no, działa, 1,6 promila. W porządku. Dmuchaj jeszcze raz!

Siedzieliśmy ostatnio ze znajomymi na małym piwku. Rozmowa zeszła na temat wspominkowo - imprezowo - alkoholowy. W pewnej chwili znajomy wypalił:
- A mieliście kiedyś tak, że wymiotowaliście i jednocześnie śmialiście się "do rozpuku"?
Nam oczy zrobiły się jak dwa plastry ananasa... Mówimy nie... I prosimy, aby rozwinął swą wypowiedź. Cytuję:
- Ano to było tak. Wracałem kiedyś z mocno alkoholowej imprezki i wstąpiłem na małego hamburgera do MacDonalda. Konsumpcja szybka i po kilkunastu minutach byłem już u siebie w domu. Kładąc się do łóżka, poczułem jednak duży niepokój w żołądku, więc udałem się na rozmowę "z sedesem". I w tak czasie oddawania treści żołądkowej, uświadomiłem sobie, że ten hamburger w obie strony smakuje tak samo...

<oli> pamiętasz, jak mówiłaś mi, że jak tam się zje te batoniki Pawełki, to potem parę minut ma się ileś tam promili?
<ja> pamiętam, podobno to prawda
<oli> no chciałam to sprawdzić. Kupiłam Pawełka, potem w domu chciałam go specjalnie po to zjeść, żeby to sprawdzić. Zjadłam tego Pawełka i myślę sobie 'no, teraz to sprawdzę'
<ja> no i co?
<oli> przypomniało mi się, że nie mam w domu alkomatu..

Nedawno znajoma ginakolog w moim mieście opowiedziała mi,że przyszła do niej 14 - letnia gimnazjalistka w ciąży. A dialog mniej więcej wyglądał tak:
- Co teraz mam z tym zrobić?
- Z czym moja droga?
- Niech Pani z tym coś zrobi !!!!
- Musze porozmawiac z Twoją mamą. Gdzie ona?
- W domu. Kazała m tu przyjść i zrobć porządek!
- W takim razie powiedz mi, gdzie ojciec dziecka. Skąd ta wczesna ciąża? Postaram się Ci pomóc.
- Brzuch mam ze słoneczka!
- Nie rozumiem. Ale dmyślam się,że spotkałas się ze swoim chłopakiem w restauracji "Słoneczna"?
- Nie! To wszystko przez słoneczko.
- ???
- To taka zabawa gimnazjalistów.
- Możesz mi ją wytłumaczyć?
- Najpierw pijemy po 2 puszki piwa. Potem dziewczyny kładą się na podłodze głowami do siebie, tworząc słoneczko. Chłopacy kolejno odbywają stosunek z każdą z nich. Kto pierwszy się zmęczy, ten odpada. Fajnie! Tylko teraz ten brzuch!
- (!!! ??? !!!)

Historia na faktach. Porażające!

Stoję w sklepie po bilety na tramwaj, przede mną w kolejce typowy żul. Rzuca bezczelnie na ladę 5 zł i mówi ochrypłym głosem do ekspedientki: "dużo, dobre i TANIO". Kobitka niewzruszona wyciągła spod lady wino "noname" i wydała mu 20gr :P

Mieszkam na wsi i mamy tam takiego sąsiada, który lubi sobie popić. Wszedł kiedyś do sklepu i mówi:
-A tania pasta do zębów jest?
-Tylko po siedem złotych.
-A to piwo poproszę.

Kumpel widząc przejeżdzającą ciężarówkę pełną jabłek niewiele myśląc wypala t5ekstem :Patrz jadą jabłka na wiśniówkę!!