Brat mój jest w wojsku kierowcą. Niedawno dostali rozkaz, żeby pojechać gdzieśtam, na jakieś ćwiczenia, czy coś. Jak już się skończyło, to wszyscy się pochlali, tylko mój brat, biedaczek, nie mógł, bo z rana mieli wracać do jednostki, a on miał ich wszystkich ciężarówką zawieźć. Nie mniej jednak siedział z chłopakami do późna. Rano, przed wyjazdem brat wyglądał nieco "wczorajszy", z powodu niewyspania. Podchodzi do niego kapitan z alkomatem i każe mu dmuchać.
Brat dmuchnął - i nic. Zero.
- Jeszcze raz! - mówi kapitan.
Dmuchnął, nawet trzy razy. I dalej nic.
- Cholera, chyba zepsuty. - mówi kapitan - Dawaj!
Wziął od brata alkomat i dmuchnął.
- Nie no, działa, 1,6 promila. W porządku. Dmuchaj jeszcze raz!
