Autentyki - humor i rozrywka

Akademickie

(Nie)poważne teksty profesorów, ćwiczeniowców dzięki którym nauka staje się przyjemniejsza. Czyli autentyki z polskich uczelni wyższych jak i podstawówek, gimnazjów czy liceów. Zobacz czym potrafią zaskoczyć wykładowcy, ćwiczeniowcy i nauczyciele. Czasem zdarzają się kwiatki gdy student jest pytany (bardzo często) o jakąś prostą rzecz.

Subskrybuj RSS dla kategorii Akademickie.

Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833

Wczoraj spotkałam [K]olegę, który właśnie rozpoczął studia na AGH, więc pytam jak tam grupa czy fajni ludzie...
[K]: A słyszałaś o tej legendzie, że jak jakaś dziewczyna skończy AGH jako dziewica, to posągi przed budynkiem głównym się poruszą?
[Ja]: No słyszałam...
[K]: Patrząc na dziewczyny u mnie w grupie, to te posągi za 5 lat będą na breakdance'a wywijać na rynku!!!!

Kiedyś na biologii profesorka wysłała kumpla po coś na zaplecze (pełno na nim było wypchanych królików, kur, bażantów)
kumpel niezdara coś tam popchnął i narobił trochę hałasu, biologica po zbadaniu sprawy weszła do klasy i powiedziała:
- Roman zwalił ptaka na zapleczu.

Na wycieczce w Bieszczady wszyscy chłopcy spali w jednym pokoju. Po ciszy nocnej poszłam po coś do qmpli i się trochcę zagadałam. Nagle ktoś opowiedział kawał, śmiechawa, no i zrobiło się głośno. Na to weszła jedna z nauczycielek i zanim zapaliła światło, zdążyłam się skitrać za łóżkiem jednogo kolesia. Babka zapowiedziała, że poczeka, aż wszyscy chłopcy zasną. Nie mogłam wyjść, bo za poprzednie noce groziła wyrzuceniem z wycieczki (kiedyś już odesłała kilku do domu, więc...). Siedziała tak z pół godziny, aż Kamil zaczął się wiercić, bo mu się kołdra poprzekręcala. Zirytowana babka krzyknęła: To sobie strzep i będzie po sprawie... Hm... po sprawi nie było, za to dostaliśmy pół godziny śmiechu w prezencie. Podobno chodziło jej o strzepanie kółdry...:)
Autorka: Neonika1991:)

Całkiem niedawno - na ćwiczeniach z embriologii babka opowiada o budowie męskich narządów rozrodczych, doszła do penisa i mówi o naskórku .." no i ten naskórek to jest w dotyku taki...taki...no chyba każdy z państwa trzymał kiedyś choć raz prącie w ręku ..." (jakieś 90% osób w grupie to dziewuchy).

Przychodzi dr. na wykład gada i gada o coś pyta nikt nic nie wie, wszyscy patrzą jak na idiote. W końcu zniecierpliwiony pyta
- To po cholere przyszliście na biologie, jak na 3 roku nic nie umiecie?
na to głos z sali
- ale to prawo
I to rzeczywiście było prawo, Dr. się dziwnie popatrzył i wyszedł bez słowa.

Babka na zajeciach z psychologii spolecznej:
"..patrzac z perspektywy rodzica... no z waszej nie, prawda? bo wy nie jestescie jeszcze rodzicami. No chyba ze jeszcze nie wiecieo tym, ze juz nimi jestescie" :D

Prowadze lekcję polskiego w gimnazjum. Każę odmienic wybrany wyraz przez przypadki. Jeden uczeń wybiera sobie słowo: penis. Klasa rechocze, ale ja każę odmieniać. Chłopak zaczyna odmieniać i pomaga sobie pytaniami, mianownik, kto co: penis, dopełniacz, kogo czego nie mam:penisa
Inny uczeń szepcze(ale tak by wszyscy słyszeli): No to współczuję...
Dowcipnisiowi był potulny do końca lekcji.

Kobieta od biologii czyta nasze błędy ze sprawdzianów o układzie rozrodczzym człowieka.
- Pochwa to jest takie miejsce gdzie trafia penis podczas zwodu...
Jej komentarz: No ciekawa jestem jaki musiałby ten penis zrobić zwód żeby tam trafić...
Jakoś nie mogliśmy się długo uspokoic rechot do końca lekcji

Profesor matematyki tłumaczy funkcje trygonometryczne i mówi jak zachowują się ze znamkim "-": "Ja je dzielę na te, które połykają i nie"

Uniwersytet Zielonogórski, Informatyka, prof. Adamski:
"No i teraz zaczernimy tę linię na biało, żeby było ją lepiej widać"