Prowadze lekcję polskiego w gimnazjum. Każę odmienic wybrany wyraz przez przypadki. Jeden uczeń wybiera sobie słowo: penis. Klasa rechocze, ale ja każę odmieniać. Chłopak zaczyna odmieniać i pomaga sobie pytaniami, mianownik, kto co: penis, dopełniacz, kogo czego nie mam:penisa
Inny uczeń szepcze(ale tak by wszyscy słyszeli): No to współczuję...
Dowcipnisiowi był potulny do końca lekcji.
