Autentyki - humor i rozrywka

Akademickie

(Nie)poważne teksty profesorów, ćwiczeniowców dzięki którym nauka staje się przyjemniejsza. Czyli autentyki z polskich uczelni wyższych jak i podstawówek, gimnazjów czy liceów. Zobacz czym potrafią zaskoczyć wykładowcy, ćwiczeniowcy i nauczyciele. Czasem zdarzają się kwiatki gdy student jest pytany (bardzo często) o jakąś prostą rzecz.

Subskrybuj RSS dla kategorii Akademickie.

Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833

W szkole średniej Pan od matematyki był bardzo wymagający na lekcjach, lecz gdy przychodził sprawdzian i nie mógł brylować w śród swoich uczniów to albo czytał gazetę bądź był tak zamyślony, że dosłownie można było raczkować po klasie.
Pewnego razu sprawdzian na koniec roku. Oczywiście pół klasy zagrożonej (Klasa sportowa:P) Kolega który napisał nam rozwiązanie na kartce puścił ją po całej klasie. Dzwonek zadzwonił i kartkę dostał ostatni który był zagrożony. Wiadomo nauczyciel kazał zbierać kartki itd więc kolega naprawdę się spieszył. Spieszył się do tego stopnia, że przepisał całe rozwiązanie zadania + zdanie które kolega umieścił na końcu kartki "Odpowiedź napisz sobie sam" kolega w stresie nie pomyślał i napisał to na swojej kartce.
Tydzień później nauczyciel wchodzi do klasy uśmiechnięty jak nigdy każe wstać koledze i mówi "Wojtek jesteś tak głupi, że Cię przepuszczę" a reszta klasy musiała powtórzyć sprawdzian (Otrzymaliśmy te same pytania:P)

Na lekcji religii katechetka woła kumpla do odpowiedzi z jakiejś modlitwy. Kumplowi zbiera się na sranie od 5 minut, podchodzi do katechetki odwraca się tyłem i PIERD taki na że cała klasa brechta się. Katechetka się wkur**ła i uwaga dosłownie:
"Szymon odwrócił się do mnie tyłem i warknął odbytnicą"

Przewodniczący klasy do wychowawcy (podsłuchane na przerwie)
- Sorze, wszyscy z klasy uciekli, co ja mam teraz robić??
- Jak uciekli, przecież jeszcze 3 lekcje macie??
- No uciekli, nawet mnie namawiali ale nie chciałem iść, co ja mam zrobić??
- Eeee... Idź do domu.
Po odejściu ucznia Sor do drugiego nauczyciela:
- Patrz jaka cipa z niego, sam został...

Ukochany tekst, naszego nauczyciela od matematyki, przed każdym odpytywaniem:
- No robaczki z kim my tu dzisiej poszalejemy?

Wychowawca (próbując zakorektorować cos w dzienniku):
- Agato, może ty spróbuj, ale mi się wydaje, że tego korektora w przeciwieństwie do Matrixa nie da się reaktywować

-Czy ktoś może mnie wesprzeć korektorem? Bo muszę wyspacjować kilka pól w dzienniku bo dokonano pomylenia dni.
(nasz wychowawca-informatyk)

Opowieść kolegi, który studiuje na UR
Mają mieć kolokwium w formie testu. 2 termin. Ktoś podkradł kopię pytań na 1 terminie i wypełnił ten test (z książką w domu) - na wszelki wypadek, jakby się okazało, że wykładowca da ten sam.
Przyszedł czas na drugi termin. Jak się można domyśleć test był powtórką z poprzedniego.
Dobry kolega, który miał odpowiedzi po przepisaniu ich na swoją kartkę podał reszcie grupy.
I tak od ławki do ławki "szła" kartka z odpowiedziami. Doszło do ostatniej ławki - prowadzący mówi, że czas minął.
Wszyscy oddali kartki - zadowoleni jak nigdy
Mija tydzień, wykładowca wchodzi do sali - wszyscy wyluzowani - banan na twarzy.....a on prosi, żeby wszyscy wstali i zaczęli bić brawo Panu R.
Nikt nie wie o co chodzi.
Okazuje się, że podczas testu, kiedy odpowiedzi doszły do ostatniej ławki, kolega R. nie zdążył już ich przepisać na swoją kartkę i podpisał się długopisem... na tej z odpowiedziami wydrukowanymi na komputerze... i oddał wraz z innymi prowadzącemu ;)

Matematyka z 75 letnią legendą szkoły.
Cisza jak makiem zasiał słychać muchy. Przy tablicy stoi mało kumata z przedmiotu koleżanka i udaje, że myśli nad zadaniem. Cala w strachu nie wie co ma ze sobą robić i nagle głos pani D.
- Spier... spier.... spierwiastkuj to dziecko!!!

Pierwsza lekcja fizyki w 1 klasie LO, temat: Zapoznanie z zasadami BHP. No i psorka nas zapoznaje:
- No więc, tak... BHP... Nie wsadzajcie niczego do kontaktu, oglądacie Brainiaca? To nie wsadzajcie niczego niejadalnego do mikrofalówki i nigdy nie patrzcie prosto na słońce, bo to psuje oko, no i koniec tematu o BHP :)
Potem mówiła coś jeszcze o pracowni fizycznej:
- Moi drodzy, pracownia fizyczna to jest takie coś, co nigdy na oczy nie zobaczycie :)

Wracają ziomki z imprezy o porze już nawet nie tak późnej jak właściwie porannej. Zaczepia ich pijaczek i mówi:
- Panowie, wspomóżcie, jestem biedny i nie mam za co se kupić (wiadomo co).
- A my jesteśmy studentami i wracamy z imprezy;p
- A to przepraszam.