W szkole średniej Pan od matematyki był bardzo wymagający na lekcjach, lecz gdy przychodził sprawdzian i nie mógł brylować w śród swoich uczniów to albo czytał gazetę bądź był tak zamyślony, że dosłownie można było raczkować po klasie.
Pewnego razu sprawdzian na koniec roku. Oczywiście pół klasy zagrożonej (Klasa sportowa:P) Kolega który napisał nam rozwiązanie na kartce puścił ją po całej klasie. Dzwonek zadzwonił i kartkę dostał ostatni który był zagrożony. Wiadomo nauczyciel kazał zbierać kartki itd więc kolega naprawdę się spieszył. Spieszył się do tego stopnia, że przepisał całe rozwiązanie zadania + zdanie które kolega umieścił na końcu kartki "Odpowiedź napisz sobie sam" kolega w stresie nie pomyślał i napisał to na swojej kartce.
Tydzień później nauczyciel wchodzi do klasy uśmiechnięty jak nigdy każe wstać koledze i mówi "Wojtek jesteś tak głupi, że Cię przepuszczę" a reszta klasy musiała powtórzyć sprawdzian (Otrzymaliśmy te same pytania:P)
