Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Szwagier szedł na 16h do roboty, więc udał się do sklepu w celu zakupienia fasolki po bretońsku, aby w robocie jakoś przetrwać.
-Jest fasolka po bretońsku?
-Nie ma.
-To da pani bogracz i puszkę fasoli, wymieszam sobie.
Ekspedientka spojrzała na niego jak na wariata i podała produkty. Szwagier zadowolony, zabrał jedzenie do roboty.
Zadzwoniła do niego żona żeby spytać się jak fasolka mu smakowała.
-Cholera, nie wiem czy to po bograczu czy po fasoli, ale strasznie ciepłe bąki puszczam.

Siedzę ze znajomym w samochodzie, stoimy na parkingu, w pewnym momencie mój kolega zaczął bawić się biegami. I tak je zmienia, zmienia, zmienia... Chyba z 10 min. W końcu się go pytam:
- Słuchaj stary, co ty robisz?
- Noooo... Zmieniam biegi.
- Ale po co?
- Żebym potem nie musiał zmieniać!
Długo nie mogliśmy dojść do siebie - tak się śmialiśmy.

Qmpel w sklepie:
- Poprosze 2 bułki i słoik dżemu, będę sobie drożdżówki robił!

Siedzimy w szkole, lekcja fizyki. Nauczyciel tłumaczy nam, dlaczego kolor czarny "przyciąga" słońce. Wtem padło pytanie od BLONDYNKI: "Czy to znaczy, że jeśli założę czarny kostium, to będę się szybciej opalać?"
Jej inteligencja mnie powala :)

Wracamy nocnym tramwajem z krakowskiej starówki na Nową Hutę. W pewnym momencie wsiada babcia. Siedzący obok dresiarz podrywa się, bierze ją pod ramię i mówi troskliwym tonem:
- Niech se babcia pierdolnie!

Rzecz dzieje się na stołówce w pensjonacie.
Występują w rolach głównych: dziewczyna, którą umownie nazwiemy osobą x oraz kucharka bądź też kelnerką, którą nazwiemy osobą k.

x: Co będzie na drugie danie?
k: kotlet mielony
x: z kurczaka?

Pogotowie ratunkowe.przychodze do lekarza ze zdjeciem -kontuzja 4 palca prawej ręki.
Lekarz do mnie:
-no to zakladamy gips,
-ja na to: nie dalo by sie tak zebym miala te trzy palce wolne(chodzilo mi o to zeby z tym 4 nie laczyc zadnego kolejnego do usztywnienia i z od kciuka miec trzy wolne).
Lekarz na to: -po co to pani
-do myszki- odpowiadam
-lekarz ze szczerym zdziwieniem: -do jakiej myszki???
-od komputera ...
nie wiem co sobie pomyslał, ale ja bez komputera nie wyobrazam sobie funkcjonowac a bez myszki byl by problem, wiec to byl dla mnie priorytet.Dla niego to nie bylo juz takie oczywiste:)

Kiedy budowaliśmy domek był taki okres że jeszcze w nim nie mieszkaliśmy a były w nim już rzeczy które można by ukraść. Jako że ojciec pracuje w branży budowlanej to znajomości wśród robotników ma. Tak więc w domku zamieszkało dwóch panów pochodzących z byłego bloku wschodniego. No i zaczyna ojciec tłumaczyć chłopom, że jeśli coś się będzie działo, ktoś będzie się próbował włamać czy coś, to mają telefon i niech dzwonią od razu na policję. Chłopina patrzy na niego ze zrozumieniem i w końcu pyta z pięknym akcentem:
- A to w ryj nie można dać??

Plac Szczepański, clubowy club Prozak. Przed wejściem lasia Von plastic del fantastic i jej men el ziom. Młodzieniec mówi:
- Jak ty możesz być taka, bawisz się pół roku na mój koszt...
- Uspokój się
- Co uspokój się, jak dla mnie to ty zwykła kur... jesteś, leje na ciebie... aha, i oddawaj kwiatka

Mam dla was opowiastkę sprzed dwóch dni, z Empiku.
Stoję sobie na grach komputerowych, oglądam ze sprzedawcą demko nowych Settlersów, gadamy o jakichś pierdołach. Nagle podchodzi małolat (M). Takie skrzyżowanie blokersa z wypłoszem, na oko lat 15 - 17. Podchodzi i zagaja do sprzedawcy (S).
M - A żeby uruchomić Bitwę o Śródziemie, to potrzeba cd-klucza?
S - No tak...
M - Aha, no bo ja oglądałem pudełko i tam nie ma żadnego naklejonego.
S - No nie ma, jest wklejony w środku.
M - Aha, a mógłbyś otworzyć jedno, to bym se spisał.
Laliśmy z gościa jakieś 15 minut