Szwagier szedł na 16h do roboty, więc udał się do sklepu w celu zakupienia fasolki po bretońsku, aby w robocie jakoś przetrwać.
-Jest fasolka po bretońsku?
-Nie ma.
-To da pani bogracz i puszkę fasoli, wymieszam sobie.
Ekspedientka spojrzała na niego jak na wariata i podała produkty. Szwagier zadowolony, zabrał jedzenie do roboty.
Zadzwoniła do niego żona żeby spytać się jak fasolka mu smakowała.
-Cholera, nie wiem czy to po bograczu czy po fasoli, ale strasznie ciepłe bąki puszczam.
