Kiedy budowaliśmy domek był taki okres że jeszcze w nim nie mieszkaliśmy a były w nim już rzeczy które można by ukraść. Jako że ojciec pracuje w branży budowlanej to znajomości wśród robotników ma. Tak więc w domku zamieszkało dwóch panów pochodzących z byłego bloku wschodniego. No i zaczyna ojciec tłumaczyć chłopom, że jeśli coś się będzie działo, ktoś będzie się próbował włamać czy coś, to mają telefon i niech dzwonią od razu na policję. Chłopina patrzy na niego ze zrozumieniem i w końcu pyta z pięknym akcentem:
- A to w ryj nie można dać??
