Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Kumpel jest szczęśliwym posiadaczem Rovera 121 (to takie zgrabne toczydełko). No i owemu koledze wraz z trzema innymi się bardzo śpieszyło na wesele kuzyna gdzie miał być drużbą (oczywiście złote krążki miał przy sobie). Ciął 110 przez teren zabudowany no i jak zawsze w takich sytuacjach panowie nudziarze ciemnoniebiescy zawinęli suszarką kumpla.
Akurat pan niebieski był skory do żartów, podchodzi do niego i wali tekstem:
- Oooo nie za szybko się jechało panie kierowco???
Na to on wkurzony:
- Masz pan tu dokumenty i wypisuj mandat, jestem drużbą na ślubie, a ślub za 10 minut.
Policjancik:
- Ale panie kierowco przekroczył pan dozwoloną prędkość o 60 kilometrów, to co najmniej 500 złotych będzie.
Na to kumpel:
- Dobra panie, nieważne, wypisuj pan.
Policjant coś tam naskrobał, pomarudził i oddał dokumenciki.
Kumple szczęśliwie dojechali na weselicho, krążki rozdane, ryż posypany, znalazło się trochę czasu na uporządkowanie dokumentów, wiec kumpel wziął papierzyska i zaczął sprawdzać. Prawko jest, dowód jest, OC jest, ale mandatu brak. Przetrzepał wszystkie papierzyska, ale mandatu brak. Więc żeby nie narobić sobie bigosu pojechał jeszcze w ten sam dzień na posterunek żeby wyjaśnić sprawę. Dojechali w tym samym składzie co poprzednio. No i kumpel zagaduje do oficera dyżurnego:
- Panie władzo, mam taki problem. Dziś rano dostałem mandat, ale mi zaginął, a nie chcę mieć kłopotów później więc zawiadamiam.
Na to oficer:
- A pamięta pan nazwisko funkcjonariusza, który to wystawiał??
- Nie panie władzo, ale mogę powiedzieć gdzie i kiedy to było. Było to dzisiaj o 10 rano na Hutniczej koło FORDa.
Na to oficerek:
- Okay sprawdzam... dobra już wiem kto, już się z nim łączę.
No i w tym momencie oficerek wziął jakąś gruchę i zaczął do niej gadać:
- Cześć Józek, przyszedł tu facio co mówi że dostał dzisiaj mandat i go zgubił.
Na to Józek
- A jakim samochodem jechał
więc teraz pytanko do kumpla:
- Obywatelu jakim samochodem pan się poruszał?
no to kumpel zgodnie z prawdą:
- Rover panie władzo
Na to oficerek dyżurny do Józka:
- Rowerzysta.

Kumple się porozkładali ze śmiechu, a oficerek się pyta pozostałych trzech;
- A wy to kto?
A na to koledzy:
- My z tym panem jechaliśmy w momencie kiedy mandat dostał.
A na to dyżurny:
- Co??? we 3 na rowerze???
- Nooo... i do tego 110 w zabudowanym.

Mąż koleżanki, po przedświątecznej spowiedzi dostał za pokutę odmówienie koronki do miłosierdzia bożego (taka modlitwa). Przed odejściem od konfesjonału ksiądz dodał:
- W książeczce do nabożeństwa pan tego nie znajdzie. Proszę to sobie znaleźć w googlach i wydrukować. Ewentualnie pomodlić się przy monitorku.
Puk... puk... puk...

Pewnego dnia wysiadł nam telewizor mój starszy dzwoni do wujka rozmowa mniej więcej przebiegała tak:
T:Wiesz co umarł nam domownik.
W:Pies O Jezu. (mamy psa)
T:Nie, telewizor, znasz może jakiegoś mechanika.
Umarłem po usłyszeniu wujek pewnie też.

Kulminacyjny punkt karciarstwa przypadł na czas rekolekcji, poprzedzających spowiedź wielkanocną. Cztery klasy wyższe zgromadzono do jednej wielkiej sali. Kilkunastu profesorów - katolików zasiadło w pierwszych ławach, a na katedrze stanął uproszony przez ks. prefekta wikariusz miejscowej fary. Ksiądz ten był chudy i mały, mówił głosem cichutkim, jednostajnym i tak dalece bezbarwnym, że najwytrwalszych słuchaczów morzyła senność. Wąsate i golące brody wolno-próżniactwo klas ostatnich zajęło tylne ławy w głębokościach sali, a w sąsiedztwie pieca. W trakcie drugiego z rzędu posiedzenia, gdy ksiądz podjął dalszy ciąg wykładu o skrusze i zaczął snuć niezmiernie długie okresy, w sali było cicho, jak w świątyni. Zdawało się, że tam niema ani jednego żywego człowieka. Nauczyciele siedzieli bezwładnie, szklanymi oczyma z pobożnym skupieniem wpatrując się w mówcę, uczniowie nie zmieniali ruchu. Kto założył nogę na nogę - siedział tak ciągle, kto wlepił oczy w jakiś gwóźdź podłogi, nie odrywał ich ani na chwilę. Minęła jedna godzina, wybiła wszystkie kwadranse drugiej, zaczęła się wreszcie trzecia... Nagle, wśród tej absolutnej ciszy, z ostatnich ław rozległ się dobitny i zniecierpliwiony głos:

- Ależ bij treflem!

Komentarz do podanej w Dzienniku Internautów informacji o włączaniu filmu pornograficznego na jednym z laptopów wystawionych dla klientów w Mediamarkt w Lublinie:
"Jak byłem jeszcze na studiach, a było to w zeszłym wieku, chodziłem z dziewczyną którą kręciło robienie jej zdjęć w trakcie lub nagrywanie na wideo, wtedy jeszcze VHS. Potem się zorientowałem, że podniecało ją jak podkładała te kasety jako zwroty do wypożyczalni lub kładła w miejscu publicznym aby ktoś je zabrał. Tyle, że dziewczyna naprawdę urodziwa, więc oglądało się z przyjemnością a i podmiana odbywała się jedynie na filmy o podobnej tematyce, czyli tak zwane przyrodnicze. Może tu też mamy podobną historię?"

Język Francuski: (Jak zawsze potop komplementów pod adresem nauczycielki)
(...)
Kolega nr.1: Ale ma pani śliczne kolczyki...
Nauczycielka: Dziękuję...
Koleżanka z pierwszej ławki: Pewnie znowu była Pani na zakupach w Paryżu... ;D
nauczycielka: <dyskretny smiech>
Oj, moi drodzy... Nie słodźcie już tak...
Kolega nr.2: <Spontanicznie zza pleców nauczycielki> dzisiaj słodzimy, jutro pieprzymy!

<CISZA>

Sklep komputerowy.
Ja: Sprężone powietrze jest?
Sprzedawca: Jest. Dmuchnąć?

Siedzę z moimi paniami w biurze, robię swoje. Nagle wchodzi facet jak na moje męskie oko przystojny i reklamuje pastę wybielającą zęby więc moje panie mówią żeby zszedł na dół tam jedna jest co wybiela. Po chwili telefon:

- Zamorduje Cię! Następnym razem jak ktoś przyjdzie z czymś na cellulitis lub podwyższenie cycków to wyślę do Ciebie zobacz jak się Tobie głupio zrobi przy takim ciachu!

Mina tej pani - bezcenna

<qwerty> moj brat to debil
<tomus> co znow odwalil?
<qwerty> mial w szkole jakis sprawdzian czy cos
<qwerty> i nie chcial udac chorobe zeby nie isc
<qwerty> przeczytal na opakowaniu orbit ze w nadmiernych ilosciach wywoluje efekt przeczyszczajacy
<tomus> ?
<qwerty> kupil z 5 paczek i mu sie morda zalepila
<qwerty> szkoda ze nie widziales miny rodzicow
<qwerty> ale do szkoly nie poszedl :P

W pewien weekend, ja i mój kolega z klasy, byliśmy u innego kolegi z klasy na wsi (łukasz mu na imię). To że on musiał jakieś prace gospodarskie zrobić to my siedzieliśmy w kuchni, rozmawialiśmy z jego mamą i wywiązał się temat dzieciństwa, jego mama mówi:
- łukasz to jak był mały to był taki opiekuńczy, kiedyś jego misiowi odpadła głowa i on tak się tym przejął że się nim opiekował jak dzieckiem.
Kiedy już kumpel wrócił, poszliśmy do góry po czym mówię
- Twoja mama opowiadała historię z misiem
- Ta... Kiedyś mu urwałem głowę specjalnie i ze strachu przed karą za niszczenie zabawek udawałem że się nim opiekuje.

Jak widać strasznie podobne wersje są ^_^