Autentyki

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 803

Rozmowa telefoniczna. Moja mama gada ze znajomym mieszkającym na wsi. W pomieszczeniu znajdujemy się jeszcze ja i moja babcia po siedemdziesiątce. Gadka szmatka i nagle słowa mamy:
-Jeszcze Ci, sąsiad, stoi?!

Chwila ciszy i nagle niesamowicie głośny śmiech babci!
Chodziło o stojące jeszcze na polu nieskoszone zboże, ale babcia co chciała, to pomyślała ;)

Rano wstałem i jak to codzień, umyłem się i do pracy. Wyszedłem na podwórko (mieszkam w bloku) i patrze... Nie ma mojego wozu!!! Przerażony szukam go szukam... No nie ma... W końcu dzwonie na policje... Policja przyjmuje moje zgłoszenie, a ja w tym czasie znajduje mój samochód. Parę lat później jadę sobie do Turcji.... Wszystko fajnie lecz kończy mi się benzyna więc jadę na stację benzynową. Na stacji stoi policja. Patrzy na mnie wielkimi oczami, potem na samochód i... Biorą mnie na komisariat.... Okazało się że policja nadal szukała mojego samochodu ponieważ nie anulowałem zgłoszenia. Zgłoszenie doszło aż do Turcji i uznali mnie za złodzieja. Mineło sporo czasu dopóki wszystkiego nie wytłumaczyłem (po angielsku)

Niedawno moja siostra miała przyjemność wygrać 5000 tysięcy zł. Ponieważ miała zepsuty samochód postanowiłem ją podwieźć do punktu odbioru wygranej. Gdy siostra załatwiała wszystkie formalności, ja stałem z boku i oglądałem sytuacje. Nagle mężczyzna podszedł do mnie i tak oto mi rzecz:
- Pan jest [imię nazwisko]?
- Tak to ja... - rzekłem dumnie mimo iż to nie było moje nazwisko. Postanowiłem sobie pożartować troszkę gdyż byłem przekonany iż to chodzi o jakąś wygraną. Nagle jak nie wpadła policja. Zakłuli mnie i zawieźli mnie na komisariat. Dopiero po paru godzinach dowiedziałem się o co chodzi. Człowiek za którego się podawałem był poszukiwany za kradzież w sklepie za sprzętem AGD. Nie miałem przy sobie żadnych dokumentów żeby udowodnić iż nie jestem złodziejem. Dopiero późno w nocy siostra mnie wyciągnełą z komisariatu. Ten żart kosztował mnie 500 zł, gdyż przeze mnie złodziej uciekł i go do tje pory nie odnaleziono...

Listopad, pewien szpital powiatowy w trakcie przejmowania przez prywatną firmę. Wśród pracowników popłoch i zamieszanie, bo trwa fala rozmów i przesłuchać. Każdy układa w głowie barwną opowieść o swoich zadaniach w firmie.
Do pokoju 'zwierzeń' wchodzi asystentka prezesa.

Przesłuchująca: jakie są Pani największe atuty?
Asystentka: robię najlepszą kawę w powiecie!

Nie trzeba chyba tłumaczyć, że ktoś zajął już jej miejsce.

Wchodze ostatnio do polo, robię zakupy i staje w kolejce do kasy. W kolejce kilka osób i babcia z wnusią. Nagle wnuczka do babci :
Babciu kup mi lizaka!
Z bliżej mi nie znanych przyczyn babcia mówi, żę nie kupi dziecku lizaczka.
Na to wnuczka zaczyna biegać po całym polo i krzyczeć:
BABCIA NIEMIEC, BABCIA NIEMIEC!!
Mina ludzi bezcenna :)

Kolega przychodzi do sklepu i mówi
:- Poproszę zapałki.
- 10 gr.
- Można płacić kartą?
- Oczywiście.
- Proszę. (Wyjął króla pik)

Sprzedawca trochę zakłopotany, dał zapałki w prezencie.

Pojechałem na stacje Orlen zatankować skutera, stałem w takim miejscu że prawdopodobnie nie było widać mojej pierdziawki z pozycji kasjerki i poza tym stał za mną samochód czekający aż zapłacę i odjadę co mogło mylić, więc poszedłem W KASKU NA GŁOWIE zapłacić a kasjerka nieśmiertelne pytanie "Możę dodatkowo letni płyn do spryskiwaczy?"

Wszystko sie działo gdy chodziłam jeszcze do liceum. Koleżanka z klasy spotykała sie z chłopakiem i ten codziennie rano przywoził ją do szkoły swoim samochodem. Mimo, ze to była dość krótka znajomośc, gdy tylko podjeżdzali pod szkołe on wysiadał z samochodu i otwierał jej drzwi wten ona z dumą wysiadała. Codziennie rano wszystkie dziewczyny z zadrości podpatrywały zza firanki jakiego to ona "gentelmena" spotkała. Któregoś dnia jedna nie wytrzymała i mówi:
- Kasia, ale ja Ci zazdrosze takiego faceta, takiego teraz ze świecą szukać co kobiecie drzwi od samochodu otwiera!
Na to Kaśka parsknęła śmiechem i mowi:
- Taaa, ten kretyn już miesiąc klamke naprawia i naprawić nie moze!! ( Okazało sie, ze klamka była popsuta i istniała jedynie możliwośc otwarcia z zewnątrz) Ubaw był do końca dnia:)

Opowiadanie kolegi ;p. Pewnego dnia czekał on sobie na autobus. Niby nic ciekawego nie było zanim nie przybyła na przystanek jegomościówna z rozwydrzonym i rozwrzeszczanym bachorem uczepionym jej ręki. Bachor ów zaczął w pewnym momencie kopać, zaczepiać itd. pewnego staruszka siedzącego jak gdyby nigdy nic na ławce. Wtedy jakiś młody student podszedł do opiekunki dzieciaka i polecił zwrócić uwagę podopiecznemu. Ta spojrzała na niego z wyższością odpowiadając, że wychowuje swoje dziecko bezstresowo. Wtedy chłopak splunął jej na twarz mówiąc, że też był wychowywany bezstresowo... Ludzie dookoła zaczęli bić mu brawo, a babka speszona uciekła ;D

Będąc na wakacjach pod namiotami kilka lat temu z rodzinką zdarzyła się bardzo zabawna sytuacja. Mój wujaszek mając nazwisko Komorowski miał ksywkę Komar. Pewnego wieczoru była niezła balanga pól pola namiotowego bawiło się. I w pewnym momencie kolega wujaszka krzyczy:
(K)- Hej Komar.
Na co mój młodszy brat(10l):
(B)- Komar? Dlaczego Komar? Pewnie wujek dużo bzyka.
Wszyscy buchnęli śmiechem a mina wujaszka i małżonki - bezcenna.