Autentyki - humor i rozrywka

Dzieciństwo

Teksty naszych pociech, czyli co robią, jak się zachowują. Czasem ich "przedstawienia" potrafią wprawić w osłupienie niejednego. Czyli beztroskie życie maluchów

Subskrybuj RSS dla kategorii Dzieciństwo.

Wszystkie teksty w kategorii "Dzieciństwo": 304

Kiedy miałam około 5 lat, pod wpływem namów 2 poznanych na zimowym wyjeździe kolegów, postanowiłam spróbować czym są papierosy. Oczywiście zakrztusiłam się i bardzo nie podobało mi się owe doświadczenie. Na dodatek miałam ogromne wyrzuty sumienia, wiec postanowiłam poinformować rodziców o moim haniebnym występku. Wracaliśmy już z wyjazdu, tatuś spokojnie prowadzi samochód, mama coś tam czyta, a ja siedzę z tyłu zastanawiając się jak to rodzicom powiedzieć. W końcu się przełamałam i mówię cichutko:
- Mamuś, tatuś...
- Taaak? - Mama odpowiada, nie odwracając wzroku od gazety.
- ...
- Nooo? - Tatuś wykazał zainteresowanie.
- Bo ja... - mówię powoli, prawie płaczliwym głosem - Robiłam z chłopcami coś, czego dziewczynka z chłopcami robić nie powinna...
Ojciec momentalnie zahamował, doprowadzając prawie do wypadku i razem z mamą odwracają się, pytając spanikowanym głosem:
- Co robiłaś??!!
- Bo ja... paliłam papierosy... - Odpowiedziałam.
Rodzice odetchneli z ulgą.

Ja i moja siostra byłyśmy nauczone żeby nie rozmawiać z obcymi, nie brać cukierków, itp.
Kiedyś poszliśmy z mamą do sklepu i czekałyśmy na nią na dworze. Wtedy podeszła znana w okolicy babcia która, lubiła rozmawiać z dziećmi. Pyta się mojej siostry:
- Jak masz na imię?
A ja z troską krzyknęłam:
-Paulina, nie mów!!!

Ostatnio bawiłam się z moim prawie 3-letnim siostrzeńcem. Wybieraliśmy się na podwórko więc pytam go czy może nie chce mu się siku, żeby później nie trzeba było biegać. Mały zrobił co trzeba, poprawiam mu spodnie, a on do mnie:
- Fajnego mam siuldaka nie? :D
Młody wie jak sie promować:D

Moja córcia(lat 6) wraca z tatą od babci i od progu już woła: mamuś,mamuś a babcia mi dzisiaj zrobiła frytki z ziemniakow! Na to ja zupełnie zbita z tropu: no a ty myślałaś,że z czego są?... Na to mała spojrzała na mnie jak wszechwiedząca "no przecież z zamrażarki"......

Sytuacja ma miejsce na wsi dobrych kilka lat temu kiedy jedna z moich kuzynek miała może ze 3 góra 4 lata. Pewnego dnia gdy ciocia ucinała popołudniową drzemkę wujek zawołał małą Olę i kazał jej obudzić ciocię. Mała kuzynka biegnie do cioci i mówi:
Ola: Ciocia, ciocia wujek Cię woła i masz wstać
Ciocia: To powiedz mu żeby pocałował mnie w nos
To mała Ola biegnie do wujka i mówi:
Ola: Ciocia kazała powiedzieć, że.... że.... pies Ci mordę lizał!

Kiedy miałam jakieś 5-6 lat mama zabrała mnie w Wielki Piątek do kościoła. Uklęknęłyśmy z tyłu w tłumie ludzi. Nagle zrobiło się całkowicie cicho i właśnie w tym momencie ktoś obok nas puścił tak głośnego bąka, że było go słychać w całym kościele. Wtedy porozglądałam się dokładnie wokół siebie (szukając winnego) i na koniec powiedziałam scenicznym szeptem:
"Mamoo... to nie ja!"
Rodzina wypomina mi to do dziś, a ludzie po prostu dusili się ze śmiechu do samego końca nabożeństwa :)

Jadę ostatnio 114 w Warszawie. Na jednym z przystanków spał koleś na ławce. Dzieciak jadący z matka pokazuje palcem na gościa:
- Mamo, zobacz! Tam na ławce śpi żul!
- To nie żul, to pan
- Nie, to żul!
Dzieci jednak sa szczere

Choć wydarzyło się to już sporo czasu temu, nie zapomnę jednego tekstu pewnej dziewczynki z serii "przedszkolaki z naszej paki". Mianowicie, przedszkolaków pytano, co to jest VAT. Jej odpowiedz:
- Moja mama jak się już wykąpie i się kładzie spać, to zawsze sobie zmywa makijaż i właśnie ma do tego taki "VAT" i tym "VAT-em" sobie zmywa ten makijaż!
Oczywiście śmię przypuszczać, że chodziło jej o zwykły wacik do demakijażu ;) ahh te dzieci :)

Koleżanka idzie z mężem i córką do kościoła z koszyczkiem do świecenia, ksiądz pyta dziewczynkę (mała smarkula) czemu nie niesie koszyczka, a dziewczynka mu na to:
- Bo tata powiedział, że ja to jestem niezdara i zawsze wszystko wyjebie.

Będąc małym chłopcem, czekałem razem z ojcem na stacji pkp. Tam była namalowana linia ciągła, na peronie, nie daleko toru. Przechodzę przez nią albo stoję na niej i w pewnym momencie starszy koleś. Podchodzi do mnie i mówi:
- Chłopczyku, nie przechodź przez ten pas, bo jak pociąg będzie jechał to Cie wciągnie
Na co ja:
- Proszę pana to nie jest pas, to jest linia, pas to ma tata przy spodniach.
Chłop podobno pościł farbę i już nic się nie odezwał, a ojciec miał polew jakich mało :)