Autentyki - humor i rozrywka

Akademickie

(Nie)poważne teksty profesorów, ćwiczeniowców dzięki którym nauka staje się przyjemniejsza. Czyli autentyki z polskich uczelni wyższych jak i podstawówek, gimnazjów czy liceów. Zobacz czym potrafią zaskoczyć wykładowcy, ćwiczeniowcy i nauczyciele. Czasem zdarzają się kwiatki gdy student jest pytany (bardzo często) o jakąś prostą rzecz.

Subskrybuj RSS dla kategorii Akademickie.

Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833

Ostatnio polonistka opowiedziała nam o sytuacji, jaka zdarzyła się jej koleżance po fachu. Otóż tamta nauczycielka zadała sprawdzian swojej klasie, nieopatrznie podając datę jakiejś soboty. Kiedy jeden z uczniów zwrócił na to uwagę, nie przejęła się tym i z powagą dodała "A co, myślisz że cię nie znajdę?":D

<i>AiZ na polibudzie... egzamin z Badań Operacyjnych
<prof> Ja nie wiedziałem, że tak was dużo...
<i> smiech na sali
<prof> na wykładach tylu nie było...
<my> Prosze sie tym nie przejmowac:)
<prof> Ja musze testy dokserowac... zaczniemy za 15 minut

<Legend>elo jakie lekcje dzisiaj mamy ?
<Kumpel z klasy>ang, niem, inf, fiz, chem, bio, pol, mat
<Legend>hmmm...
<Legend>a jakie lekcje mamy dzisiaj w planie ?
<Kumpel z klasy>mat, może pol
<Legend>widzę, że się rozumiemy xD

Egzamin na uczelni. Student wchodzi i nawiązuje się taka oto rozmowa z profesorem.
(Student) - Dzień dobry Panie Profesorze, można ?
(Profesor) - Tak oczywiście proszę siadać. Kawy, herbaty ?
(S) - Nie ja podziekuje.
(P) - To ja Panu też już dziekuje.
I tak zakończył sie egzamin :)

Kumpel z pokoju (Sweet się zwie) kupił sobie szampon do włosów 500 ml, w prezencie otrzymał drugi 150 ml. Drugi kolega zaproponował, że odkupi od niego mniejszy szampon. Sweet leży na łużku i długo myśli, poczym mówi do kumpla:
- No dobra, za 2.50 moge ci małego opierdolić.

Profesor geografii, pierwsza lekcja.
"cóż, jako uczniowie macie prawo..hm...macie prawo oddychac....hmmm..macie prawo jeść...macie prawo...eee...o, macie prawo uczyc sie...no, i to by było wszystko"

Opowiedziane przez profesora PO - stefana, jeszcze z jego czasów studenckich.
Mieli oni bowiem wykładowcę, który jak żaden inny lubił swoich studentów. Lubił im pomagać w miare możliwości, pożyczać sprzęty. Jednak ów profesor miał też słabość do ładnych studentek i kiedy tylko była ku temu okazja korzystał ze statutu bycia profesorem.
Razu pewnego stefan wraz z kolegami poszli do domu owego wykładowcy w celu oddania mu jakiejś rzeczy. Facet otwiera drzwi, wyraźnie wkurwiony i mówi "no chłopaki, nie mieliście kiedy przyjśc...no ale wejdźcie"
chłopaki weszli a tam w salonie rozłożone namiot. Wszyscy oczy w słup, pytające spojrzenia w kierunku wykładowcy
- no chłopaki, szybko, widzicie, że jestem z dupą na wczasach

<Mr.T.> Jarek czemu się spóźniłeś, zmieniałeś tapete w DOS-ie?

<stoke> mam fajnego ksiedza :D
<Jadol> dlaczego?
<stoke> dziewczyna z mojej klasy po sprawdzianie się do niego pluła, że napisała tak jak on na lekcji mówił, a on na to "Nie musisz wierzyć facetowi przebranemu za księdza"

Profesor G., WM PK. Wykład z wytrzymki. (Jeśli coś przekręciłem, z góry przepraszam prowadzącego zajęcia :))
Wypadkowa sił nie jest wektorem, tylko sumą sił działających na ciało - niech państwo zapamiętają.
Może dla ułatwienia tego przedstawię to na przykładzie.
Weźmy pod uwagę swoje ciało. Szukamy środka ciężkości - niech to będzie pępek.
No i z tego naszego pępka mamy strzałę w dół. Moje pytanie brzmi:
W której nogawce państwo noszą tą strzałę? (Tu wszyscy zaczynają się podśmiechiwać)
No nie noszą państwo w żadnej, bo ona wirtualnie zastępuje kilka innych sił ;)