Powrót brata.
Nie cały powrót tu się liczy, lecz jedynie ostatni etap, ok. 4 nad ranem. Co się działo wcześniej? Tego nikt nie wie. Wiadomo jedynie, że brat odprowadzony przez kolegów pod klatkę, wszedł do niej i dotarł pod drzwi naszego mieszkania. Zmęczyło się biedaczysko tak bardzo (parter!), iż padło i nie mogło wstać. Obudził nas (mama, ja i ojczym) kopiąc w drzwi i krzycząc: "Wnieście mnie!!!".
