Obudzilim się dzisiaj z małżowinką bladym świtem. Patrzę za okno - lejeeeee. Patrzę na zegarek - 8.30. Znaczy, kuffaa, po nowemu 7.30. łomatkoicórko, co tak rano w niedzielę robić?
No to jej pytam: jakie masz plany?
Ona: mężusiu, pognijemy w łóżeczku?
Ja: to rozkładaj się bliżej mnie ...
