Siedzę sobie ja ostatnio z moim szczęściem przy jakże romantycznym wieczorku we dwoje - kolacyjka, świece, szampanik, pyszniutkie jedzonko. Jak szampanik to i bez toastów się nie obejdzie. To zaczynam piękniutko:
- Wypijmy za Ciebie, za moje największe szczęście w życiu...
[tego nie dokończyłem bo mi przerwała]
- Twoje największe szczęście pójdzie się teraz do kibla wyszczać...
Romantyczny nastrój ch*j strzelił...
