Statek rozbił się na wyspie. Z załogi uratował się tylko jeden marynarz.
Wylądował na wyspie całkiem nagi, jedynie w kapeluszu. Idzie więc po plaży i nagle patrzy, a w jego kierunku ktoś się zbliża. Zdjął więc kapelusz i okrył swoje przyrodzenie. Gdy zbliżył się bardziej zobaczył, że to kobieta - również naga i biegnie do niego. Wyciągnął więc do niej ręce, ale kapelusz pozostał na
swoim miejscu...
Wypijmy za siłę, która utzymywała kapelusz i która jest w każdym z nas...
