Koleżanka wybrała się do klubu na imprezę. Obtańcowywać ją, jak to określiła. Jakiś małolat jak zaczął zagadywać, to z uśmiechem powiedziała mu:
- Ale się fajnie ubierasz. Tak samo mojego synka ubieram, o, i fryzurki macie bardzo podobne... [:)]
Jakoś młodemu ochota na amory chyba przeszła, bo na drugi koniec parkietu się ulotnił...
P.S. Koleżanka zarzekała się, że niedoszły podrywacz rzeczywiście wyglądał jak większa kopia jej progenitury
