Ptasia grypa. Działo się to na wsi, w moim sąsiedztwie. Wpadł do mnie mój wuj, lamentując, że kilka kur leży na ziemi w kurniku i ledwo się rusza. I, że to napewno ptasia grypa. Profilaktycznie zabił te kury i zakopał. Potem znów donosi mi, że następne 2 kury tak się zachowują. Tym razem zamknął je w innym pomieszczeniu i czekał "czy samo im może przejdzie". Okazał się, że niedługo były już zdrowe. To zaintrygowało mojego wuja i zaczął śledztwo. Przypomniał sobie, że te zabite kury wcale same nie zdechły. Zaczął szukać, co mogły zjeśc. No i znalazł- chleb nasączony sfermentowanym kompotem. Kury były po prostu pijane:) Wuj nie mógł odżałować tych uśmierconych.
