Impreza u kumpla, wszyscy się ostro zapili. Kilka osób poległo i legło pod kanapę czy na dywan, gospodarz też już był nieźle zaprawiony i nagle dzwoni jego starsza i się pyta - jak tam impreza na co on wybełkotał:
- Jeden rzyga na dywan, dwóch chyba nie żyje, a ja idę coś na ciepło opierdolic.
To byla jego ostatnia impreza ;]
