Na kapielisku zaraz kolo mnie gdzie mieszkam 15 km od Sztokholmu bylo troche ludzi. Ladna zatoczka, ja, moj ojciec co z Hiszpanii przyjechal mnie odwiedzic ze kumplem, moja mama itp siedzielismy i popijalismy sobie piwko i gawedzilismy troche po Polsku, komentujac i to i owo. Tzn ja i moj stary komentowalismy a reszta cos tam gadala. Przyszla rodzinka i se usiadla obok. Krotki facecik, i mala kobietka i dwie coreczki rozmiaru XXL. No doslownie ..ja nie wiem..hippopothamus. Ja do starego : Ty, popatrz jaka mala dziewuszka ! A on do mnie z drugiego konca koca : No, jak beben Beatlesow, fajnie bedzie popatrzec jak wpadnie do wody ze skoczni...jak myslisz zaleje nas potop ? Ja: Nie, ale jak razem wpadna to masakracja na brzgeu...skocz do motorowki po kapoki ha ha! A jaedna z dziewczynek nato w doskonalym Polskim jezyku : Przepraszam, czy panowie wiedza ktora godzina ?
