Kumpel pojechał na wieś i trafił na imprę w przysłowiowej remizie.
Spodobała mu się jakaś panna, więc podchodzi i pyta:
-zatańczymy?
a panienka na to:
-nie chulom bo mie szłapy bolo.
Konsternacja, kumpel odchodzi. Wtem spostrzega kolejną sztukę...
Ponieważ nauka nie poszła w las, zagadnął:
-pochulosz?
a na to panna:
-spadaj wieśniaku!!!
