Perełki mojego kochanego mężusia.
Chory, ledwo mówił, ale dałam mu leki i po jakimś czasie wyglądał już lepiej
- No i jak się czujesz skarbie? Lepiej ci ?
- Lepiej... bo ty kochanie działasz na mnie jak sanatorium
Akurat mieliśmy "prohibicję", więc mówię mu, żeby był grzeczny i mnie nie smyrał:
- Ale przecież ja cie smyram z grzeczności...
