Ponieważ bardzo źle sie czułam, mój kochany mąż postanowił iść do apteki i kupić coś na moje dolegliwości. Podszedł do okienka i na uprzejme pytanie aptekarki "W czym mogę Panu pomóc?" powiedział
- Pani magister, moja żona ma mdłości i jest jej słabo. Czy mogłaby Pani mi coś polecić?
Pani magister ponoć uśmiechnęła się niewinnie po czym podała mu z półki ... test ciążowy :)))
Kolejka trzesła się ze śmiechu, a mój mąż niespeszony dodał tylko:
- Jeśli to pomoże, to ma pani u mnie kwiaty
:)))
nadmienię, że pomogło ;)
