Jestem w poradni alergologicznej. Robią mi testy skórne - jak wiadomo nakłuwają skóre wpuszczają substancję. Wychodzę z gabinetu, na ręcę 25 nakłuć. Idę zgięta w pół, ręka jak na temblaku, grymas bólu na twarzy, generalnie zwała. Ludzie w poczekalni myślą, że umieram. Nagle podchodzi do mnie dzieczynka (3lata), patrzy z niesmakiem:
-ja tez mialam takie badanie ale ja nie płakałam :/
Spaliłam się ze wstydu.
