Jadę tramwajem w Krakowie. Tłok, ludzie upchnięci jak śledzie w puszce. Elegancko ubrany pan z niejakim wysiłkiem, ale z twarzą okraszoną uprzejmym uśmiechem podaje w wyciągniętej dłoni bilet stojącemu blisko kasownika facetowi i z pełną wyszukanej grzeczności miną pyta:
- Przepraszam, czy mógłby mi Pan skasować bilecik , bo tamten kasownik się zjebał ?
