Akcja miala miejsce w domu u kolegi 18 urodziny , przyszlo kilku znajomych i jak to w urodziny wszyscy pijani w 4 d... kilka osob juz dawno zaniemoglo wiec postanowilismy z kumplami wyciac jakis numer spiacemu. Trafilo na naszego rudego kolege , ktory mial na drugi dzien wazne egzaminy w szkole. Narysowalismy mu znak hitlerowski na potylicy--> poniewaz prawie nie mial wlosow :). Nastepnego ranka kilka osob sie zbudzilo w tym nasz rudy kolega , przemyl twarz itd. sadzil iz jest ogarniety wyszedl na egzaminy do szkoly... po kilku godzinach wrocil - kolega sie pyta rudeg:
[k]-I co zdałeś .. ?
[r]- Jaja sobie robisz ?!
[k]-Co sie stalo.. ?
[r]-Ta Pier....eta baba jak mnie zobaczyla to zaczela mnie wyzywac od hitlerow itp.(nie pamietam jak dokladnie) i kazala mi wyjsc z sali mowiac , ze nie zaliczylem egzaminow , siedzialem 2 godz przed sala i czekalem az wyjdzie , zeby to wyjasnic. Wkoncu wyszla , ale nie dalo sie z nia rozmawiac, poszlismy do dyrektora a ten do mnie , zebym przyszedl w tygodniu i zabieral swoje papiery, juz mialem ich wszystkich dosyc wiec poszedlem z tamtad.
Gdy wyjasnilismy wszystko naszemu rudemu koledze cala sytuacje ze znakiem na potylicy to sie tak wsciekl , ze za kazdym razem jak z nami teraz pije to stara sie nie zasypiac w srodku imprezy :D
Naszego bohatera wyrzucili ze szkoly !
