Autentyki - humor i rozrywka

Autentyki - śmieszne historie i teksty

Serwis Autentyki.pl zbiera jak sama nazwa wskazuje anegdotki (śmieszne historie z życia wzięte) nadsyłane przez naszych czytelników.
Nowe teksty pojawiają pojawiają się na bieżąco o ile przejdą moderację.

Subskrybuj RSS z najnowszymi tekstami.

Autentyk nr #6791

Rok 2011, koniec września. Wprowadziliśmy się do mieszkania w Krakowie ale niestety mój i kumpla pokój był wybrakowany - nie było biurka. Zaczęliśmy przeglądać gumtree w poszukiwaniu tegoż niezbędnego w każdym studenckim mieszkaniu mebla i znaleźliśmy. Telefon, umówiliśmy się z gościem na konkretną godzinę jednak nie podano nam numeru mieszkania a jedynie numer bloku i polecono aby zadzwonić jeżeli będziemy pod blokiem. Tak też z kumplem zrobiliśmy ale gdy dzwoniliśmy, facet nie odbierał telefonu.
Aby nasz czas nie został zmarnowany na podróż pod gościa blok, postanowiliśmy na chybił trafił zadzwonić do któregoś mieszkania i a-nuż-się-uda trafimy do tego, w którym sprzedawca mieszka.
Kumpel wybrał numer mniej więcej ze środka listy i wywiązała się rozmowa:
- dzieńdobry, my z ogłoszenia z gumtree o sprzedaż biurka.
- yyyy, a tak tak, proszę wejść.
My zdziwieni jakie mamy szczęście, pierwszy wybrany numer i proszę - trafiliśmy. Więc weszliśmy na górę, facet wpuścił nas do środka, pokazał biurko. Wtedy do nas dotarło - to nie to mieszkanie, nie ten gość, i przede wszystkim to nie było to biurko...
Ale zachowaliśmy zimną krew aby się nie wydało, że w zasadzie nie powinno nas tu być. Zaczęliśmy oglądać to biurko, które stało trochę na uboczu i możliwe, że faktycznie było na sprzedaż ale gość zaczął mówić, że on nic nie wie o żadnym ogłoszeniu na gumtree ale to pewnie dlatego, że żona je wystawiła. Jeszcze nieopatrznie zapytałem o cenę co mogło być fatalne w skutkach, gość odparł "a to na gumtree nie była podana cena?", na szczęście temat jakoś zbyliśmy jakimiś pytaniami-pierdołami.
Po kilku chwilach doszliśmy do wniosku, że powinniśmy jak najszybciej zniknąć z tego mieszkania bo, nie daj Boże, przyjdzie żona faceta i wszystko się wyda. Jeszcze by się okazało, że żadnego ogłoszenia kobieta nie wystawiła i ci ludzie wzięliby nas za jakiś włamywaczy rozpoznających teren...
Powiedzieliśmy więc typowi, że będziemy ewentualnie jeszcze dzwonić w sprawie biurka jeżeli się zdecydujemy bla bla bla. Wyszliśmy do przedpokoju, już prawie wolni, a tu jak w najgorszym koszmarze - wchodzą jacyś ludzie z żoną tegoż faceta. Widząc nas, mówią:
- oo, pomyliliśmy mieszkania?
- nie nie, dobrze państwo trafili, my już wychodzimy!
Nasza ewakuacja była szybka, wyminęliśmy w ciasnym korytarzu tych ludzi i żonę i myk po schodach w bezpieczne miejsce...