No więc tak:
Kilka miesięcy temu pojechaliśmy z kumplami na wiejską imprezę. Zabawa jak zabawa - trochę tańcy, piwa... Kolega wypił troszkę za dużo i zebrało mu się na podryw. Podchodzi do jakieś dziewczyny (nawet ładnej) i wychodzi z nią z sali. Myślimy: kozak, zarucha coś. Ale nie minęło może 3 minuty, a ten wraca już bez dziewczyny. Wszyscy myślą: "co jest"?! A ten podchodzi i do nas tak: "Chłopaki, wiecie jaka ona jest pojebana? Nie wie gdzie jest świeca w maluchu!"
Śmiechu co niemiara ;]
