Kilka lat temu chodziłam do liceum na profil humanistyczny. Moja wychowawczyni (pani polonistka) oprócz nas miała też klasy geograficzne. Zawsze na nie narzekała, że nigdy nic nie umieją z polskiego.
W pierwszej klasie, bodajże drugi semestr, moja wychowawczyni oddaje nasze sprawdziany. Było bardzo dużo dobrych ocen, najlepsza to była piątka, najgorsza, oczywiście, pała, ale tych jedynek było bardzo malutko. Po oddaniu naszych klasówek wychowawczyni zaczęła nam opowiadać, jak poszło równoległej klasie, oczywiście profil geograficzny:
- Proszę państwa, tutaj były nawet dobre oceny, ale w tamtej klasie były prawie same jedynki. Tylko jeden chłopak ten sam sprawdzian napisał tak, że punkty miał między dwójką a trójką. Jako, że napisał najlepiej, wyróżniłam go.
- Jak? - spytaliśmy. Jej odpowiedzi nigdy nie zapomnę:
- Wstawiając mu dwa z plusem - uśmiechnęła się.
