Słoneczna sobota, z racji tak pięknej pogody w lato w tym czasie a aptekach ogólnodostępnych może być zmniejszony ruch. Zostałam akurat w ten dzień sama w aptece na okienku i ruchu nie miałam zbyt dużego. Spokojnie sobie układałam towar, przeglądałam recepty i w ten przychodzi starszy klient z receptą na "niebieskie tabletki", sięgam do szuflady po lek, sprawdzam poprawność recepty ponownie i zatwierdzam receptę, po czym słyszę:
- o akurat nikogo nie ma w aptece, więc niech mi Pani szczerze powie, czy ja po tych tabletkach nie zarucham się na śmierć?
Nie mam problemów ogólnie z rozmową z pacjentami, ale w tamtej chwili zwyczajnie mnie zatkało...
