Jechałam tramwajem w Poznaniu, była zima. Obok siedział ojciec z dzieckiem około 7 letnim.
Chłopczyk ciągle przytykał język do szyby, a ojciec za każdym razem mu tego zabraniał. A ostatni ich dialog wyglądał tak:
- Synku ile razy mam Ci powtarzać, że masz nie przytykać języka do zmarzniętej szyby,,
Zdenerwowane dziecko odpowiedziało:
- A mama ciągle Ci powtarza, żebyś nie sikał do zlewu,a ty wciąż to robisz.
Cały tramwaj w śmiech, ojciec uciekł z małym na najbliższej stacji.
