Gadamy o pierdołach. Nagle zeszło na to, że w pobliżu bloku, gdzie kumpel mieszka, często pojawiają się dziki.
k1: Ja coś jeszcze z auta wyciągałem, sąsiadka z synem i psem na spacer w kierunku lasu poszli. Za chwilę wracają biegiem, jakby się paliło, i sąsiadka krzyczy "uciekaj, ona zaraz tu będzie!". Nie zajarzyłem o co jej chodziło, jaka ona, dalej w aucie grzebię i nagle słyszę "chrum, chrum", wychylam się z samochodu, a tam taka wielka, na oko 150 kg locha...
k2: Nie mówiłeś, że twoja teściowa wpadła w odwiedziny.
