Mój chrześniak, wtedy lat ok. 3,5 :)
Po powrocie z przedszkola czekał u dziadków na swoich rodziców, którzy mieli go odebrać jak wrócą z pracy. Przyjechał po niego tata, a młody od razu zabrał mu telefon, żeby sobie pograć kiedy ten ucinał rozmowę z moimi rodzicami. Po jakimś czasie tata mówi do synka:
- Chodź pojedziemy do domu, tam dokończysz grać.
- Ale tato, już kończę.
- Chodź synek, mama w domu czeka już na nas.
- Tato chwilę.
- Proszę cię chodź, jestem już głodny.
- Tatooo... Bo mnie ślak w głowę bierze...
Reakcja wszystkich - jeden wielki spazm :)
