Jako że jestem już od jakiegoś czasu (8 lat) tatą muszę więcej czasu poświęcać synom. Obecnie na rozkładze zainteresowań są samoloty, więc tatuś musi być autorytetem. Wróciłem do lat szczenięcych i pokazuję maluchom "Male Modelarze" które jeszcze w szafie leżą. Wycinamy i tworzymy Mirage, Antki i inne Kukuruźniki. Zajęci pracą nawet nie zauważyliśmy jak mamusia (moja żonka) chciała skorzystać z chwili spokoju i polecieć do cioci na pogaduchy :) Wychodzą z domu o coś się zapytała, a że gwar przy biurku nie do końca usłyszałem i mają na myśli, że trzeba coś jej podać (telefon, portfel, klucze, dokumenty itd.) odparłem: Ja kleje!. Mama się jeszcze poszwendała się po przedpokoju, trzesnęła drzwiami i poszła. Minęła minuta, drzwi wylatują niczym przy wizycie ABW o 6 rano, kurz opada, a tam stoi moja żona o minie teściowej ubrana w sztormiak, parasol i kalosze i drze się: Jaki deszcz!!! jaka ulewa!!! Nie ma chmurki na niebie!!!
Wtedy dotarło do mnie: Ja kleje - jak leje :)
