Autentyki - humor i rozrywka

Autentyki - śmieszne historie i teksty

Serwis Autentyki.pl zbiera jak sama nazwa wskazuje anegdotki (śmieszne historie z życia wzięte) nadsyłane przez naszych czytelników.
Nowe teksty pojawiają pojawiają się na bieżąco o ile przejdą moderację.

Subskrybuj RSS z najnowszymi tekstami.

Autentyk nr #6618

Rzecz działa się, gdy wraz z kumplami uczęszczaliśmy jeszcze do szkoły średniej. Piątek, 18-te urodziny kumpla, wczesna wiosna, trochę kropi deszcz, ale jest stosunkowo ciepło, tak że grzechem byłoby nie skorzystać z okazji i się nie upić w dobrym towarzystwie:) Poszliśmy kilkunastoosobową (większość klasy i jeszcze kilka osób z poza) grupką na naszą stałą miejscówkę między blokami, rozsiedliśmy się na skrzynce na piach i krawężnikach i zaczęliśmy pić. Dużo i długo.. Jeden z naszych kolegów, Michał, największy z grupy, zbyt bardzo wierzący w swoje możliwości starał się chyba nam zaimponować wypijając duszkiem połowę półlitrowej wyborowej. Doszły do tego spore ilości piwka i innych trunków. Gdy cała trzoda wypiła co miała, zaczęliśmy się zbierać. ledwo, bo wszyscy w sztok pijani. Szliśmy osiedlem w stronę tramwaju i mniej więcej w połowie drogi usłyszałem za sobą coraz szybciej stawiane kroki. coraz szybciej, coraz szybciej, bieg i w tym momencie miną mnie Michał, w pełnym biegu, który jak się okazało miał go uchronić przed upadkiem, bo biedaczysko straciło równowagę, ale resztka jego świadomości starała się utrzymać go w pionie. Przebiegł tak kilkanaście metrów i wyrżną w chodnik aż miło:) Na tym jego świadomość ie z nami pożegnała, a Michał stał się bezwładną kukłą z urwanym filmem:) Dwóch kumpli przetransportowało go na przystanek, podtrzymując go postawiliśmy go przy latarni i kazaliśmy mu się jej trzymać. cały czas go podtrzymywaliśmy, żeby się nie przewrócił. Gdy nadjechał tramwaj próbowaliśmy Michała wprowadzić do środka, ale nie chciał puścić latarni. W końcu się nam udało go od niej odczepić. W tramwaju ścisk, ale jakiś pan widząc w jakim stanie jest nasz kumpel, ustąpił mu miejsca. Gdy dojeżdżaliśmy już do centrum i zbieraliśmy się do wyjścia Michał nie wytrzymał i puścił pawia. mimo ścisku na szczęście nikogo nie zachlapał. Z całej sytuacji mieliśmy straszny ubaw, do czasu gdy "wyprowadziliśmy" Michała z tramwaju. Postawiliśmy go przed wyjściem i z jakiegoś powodu zapomnieliśmy przytrzymać. Gdy drzwi się otworzyły, Michał wypadł z tramwaju bezwładnie, prosto na beton, rozwalając sobie przy tym cały pysk. Krew się polała i wszyscy momentalnie wytrzeźwieliśmy. Zadzwoniliśmy po jego brata, ten go zabrał, a my się rozeszliśmy. Nigdy nie zapomnę Poniedziałku w który zobaczyłem Michała. Cały pysk pościerany, pełen strupów i siniaków. Michał powiedział, ze jak się w sobotę rano zobaczył w lustrze, to myślał, ze go pobiliśmy:D