Mój kolega ze studiów opowiadał mi onegdaj o swojej koleżance, która była jego współlokatorką w pokoju w akademiku. Imienia koleżanki nie pamiętam, więc umownie nazwę ją Mariola. Otóż Mariola do najbystrzejszych nie należała, na ogół nie rozumiała opowiadanych dowcipów.
Toteż zdumieli się jej znajomi, gdy któregoś wieczoru, w gronie znajomych z akademika, opowiadano dowcipy i Mariola roześmiała się, tak jak pozostali, po tym jak jedna z osób opowiedziała dowcip, który muszę tu zacytować:
Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:
"Panie hrabio nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka!"
Hrabia na to: "Szabli!!"
Porwał szablę ze ściany i wbiegł do sypialni. Słychać świśnięcie szabli i okrzyk. Po chwili hrabia się wychyla i mówi spokojnie:
"Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociąg".
Jak wspomniałem, Mariola się śmiała, więc wszyscy ze zdumieniem przyjęli, że zrozumiała dowcip.
Po chwili jednak uśmiech znikł z jej twarzy i z powagą zapytała:
"Ej... A po co był ten korkociąg?"
Jeśli dajesz mi minusa, to znaczy, ze też nie zrozumiałeś dowcipu ;)
