Idę sobie przez większe miasto i jak to zwykle bywa... tu ulotka - kosz - ulotka - kosz. Po chwili gdy już byłem cholernie wkurzony na te niemiłe babska rozdające ulotki... chociażby ładne były! ... ale wracając:
Po chwili przyszła odmiana, podeszła do mnie jakaś taka [P]ani w średnim wieku i mówi:
[P] - JakieÅ› grosiczki pan wrzuci?
[Ja] - A wierzy pani w Boga? - zadałem pytanie opierając dłoń na jej ramieniu. Ona się uśmiechnęła i odpowiedziała:
[P] - Ależ oczywiście!
[Ja] - No to Bóg zapłać - rzekłem szybko z uśmiechem na twarzy oddalając się od wrytego w ziemię "słupa"... sprawdzając czy mam wszystkie rzeczy...
