Jadę zimowym wieczorem, ok. 20 jednym z warszawskich tramwai i czytam książkę. W okolicach Morskiego Oka wsiadło dwóch kolesi, a jestem nie najbrzydszą blondynką i zwracam na siebie męską uwagę postanowili zagadać.
- Ej, Ty zobacz jaka fajna blondyneczka.- Mówi jeden do drugiego.
Nie zwracam, uwagi. Patrzę w książkę. Na co jeden z nich zaczyna śpiewać: Moja mała bolndyneczko itd. Uśmiechnęłam się. Zbliżał się mój przystanek więc wstałam z miejsca. Na co któryś:
- Ej blondyno, odezwij się... MAM OGROMNE JAJA.
Tu nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem :)
