łódzki tramwaj. Pogoda niezbyt sprzyjająca. Do wagonu wsiada babcia z dzieckiem (na oko 5 lat). Dziecko ma założone białe, wełniane rękawiczki.
Chłopczyk zaczyna wycierać rączką szybę (bo oczywiście wszystko zaparowane do tego stopnia, że nic nie widać). Babcia niezbyt zadowolona z obrotu sytuacji (rękawiczki trzeba będzie uprać...) podnosząc głos mówi do wnuczka:
- Przestań wycierać tę szybę! Rękawiczki sobie ubrudzisz.
Dzieciak niezbyt wzruszony, kontynuując wykonywaną czynność odpowiada:
- Babciu. Jak nie przestaniesz na mnie krzyczeć, to powiem wszystkim, że mama brała siusiaka taty do buzi.
Chyba nie muszę dodawać, że cały wagon spojrzał się na dzieciaka, a babcia trzymając "pociechę" za bark opuściła wagon na najbliższym przystanku ;)
