Sytuacja miała miejsce w liceum na lekcji historii kilka lat temu, ktoś tam narzucił temat egzaminu na prawo jazdy, moja nauczycielka podchwyciła temat i zaczęła opowiadać jak to wszystko wyglądało za jej czasów i jakie błędy ona sama popełniała, w pewnym momencie mówi że, miała problem z odróżnianiem kierunków, na to ja siedząc w ostatniej ławce mówię cicho do kumpla: to jak k..wa zdałaś, za chwilę z pod tablicy słyszę odpowiedź: no jakoś zdałam:) do tej pory nie wiem jak mogła to usłyszeć:)
