Lekcja polskiego. Akurat omawialiśmy różnych filozofów antycznych. Nawinęło się pani wtrącenie o 'miłości greckiej' - wiadomo, dwoje panów, jeden młodszy, drugi starszy, bardziej doświadczony. Nie każdy jednak wiedział, cóż to dokładnie oznaczało. Na nic tłumaczenia nauczycielki:
- No, wiecie, ten starszy wprowadzał młodszego w życie...
- Chyba w dupę.
Co jak co, idealnie pasująca riposta (;
