Jakiś czas temu byłem sobie w sklepie w celu zakupu wódki na oblewanie z kumplami nowego auta. Na stoisku z alko. spotkałem dziewczynę która mnie poprosiła, żebym jej kupił wódę, bo ona zapomniała dowodu, a nie chcą jej sprzedać bo młodo wygląda i takie tam. Z racji, że ładna dziewoja była to postanowiłem jej zakupić to co chciała... 8 kartonów wódy każda po 12 flaszek 0,7!!!! Kwota do zapłaty była niewiele mniejsza niż moja miesięczna wypłata - no ale co zrobić. Miałem już udać się w swoja stronę do domu, kiedy zaprosiła mnie do siebie na imprezę urodzinową. Mieszkała niedaleko mnie, a było mi po drodze, wiec stwierdziłem, że wstąpię na kieliszka albo i dwa.
Na miejscu było ze 100 osób, jak to często bywa - na imprezie film mi się urwał. Budzę się popołudniu, ale coś mi nie gra: śpię ubrany w kurtce, przykryty kocem, w piwnicy jakiegoś innego domu... po chwili zorientowałem się gdzie jestem... w dowodzie trzymam 2 dowody osobiste - jeden aktualny i 2 stary - przecięty, nieważny, trzymany z sentymentu do zdjęcia. Kiedy impreza się skończyła, ktoś postanowił mnie odprowadzić (a właściwie to dowlec) do mojego mieszkania, spojrzał w zły dowód i zaniósł... przynajmniej tyle wywnioskowałem. Dobrze, że człowiek który kupił ode mnie dom 3 lata temu, skojarzył mnie i udzielił schronienia :D
